Aktywne Wpisy

steel_works +439
Cześć Mireczki.
Mamy dla was chyba całkiem fajne #rozdajo
W ramach promocji i zbliżającego się weekendu majowego Mamy do rozdania 1x "Poręcze do Dipów" lub "Drążek ścienny 120cm" (do wyboru)
Oraz 10x Voucher na 70zł który można przeznaczyć na zakup sprzętu naszej produkcji na steelworks.com.pl
Żeby
Mamy dla was chyba całkiem fajne #rozdajo
W ramach promocji i zbliżającego się weekendu majowego Mamy do rozdania 1x "Poręcze do Dipów" lub "Drążek ścienny 120cm" (do wyboru)
Oraz 10x Voucher na 70zł który można przeznaczyć na zakup sprzętu naszej produkcji na steelworks.com.pl
Żeby
źródło: IMG_1818_Easy-Resize.com
Pobierz
magdalena-gaska +787





Mam bardzo ważne pytanie z pogranicza #psychologia i #socjologia
Trapi mnie to już lata i może wreszcie ktoś mi temat rozjaśni.
Bardzo często w pracy, spotykam się z ludźmi, którzy swoje zachowania mogliby określić jako kolekcje mask, tj. ich zachowanie zmienia się w zależności od rozmówcy. Jest to poniekąd normalne, że inaczej rozmawiasz z rodzicem, a inaczej z kolegą, natomiast w pracy zmiana następuje w wyniku hierarchii. Tj. inaczej rozmawiasz z podwładnym, inaczej z przełożonym. I to też jest poniekąd normalne.
Ale zawsze zastanawiało mnie ekstremum. Ludzie, którzy nadużywają swojej pozycji, ale równocześnie, przełożony nadużywa swojej pozycji względem nich.
Do sedna : Jak czuje się człowiek, który w pracy wylewa swoje frustracje na podwładnych i zadziera nosa, a zaledwie chwilę później, doświadcza tego samego, ze strony swojego przełożonego. I co więcej, gdy w jednym wariancie wychodzi z pozycji siły, to w drugim wariancie zachowuje się jak pokorny robaczek.
Czy tacy ludzie nie mają jakichś... nie wiem, kryzysów? Nie odczuwają hipokryzji sytuacji, jakiegoś chociażby minimalnego wstydu? W jednej chwili panisko, za chwilę robak, i ziemia dalej się kręci? Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe i tak dalej?
Czy może ja jestem jakiś nienormalny, autystyczny i na piedestale stawiam spójność charakteru? Jeżeli potraktowałbym źle człowieka A, bo MOGĘ, a potem traktował dobrze człowieka, bo MUSZĘ, to czułbym się jak ostatnie g---o.
Jestem do tego stopnia zafiksowany na tym punkcie, że ze szczególną łagodnością i wyrozumiałością traktuje ludzi, którzy są właśnie "niżej", czy to w pracowniczej hierarchii, czy np. są ode mnie mniejsi, słabsi, młodsi, starsi etc. Bo ja też kiedyś mogę zostać potraktowany z pozycji siły, ale wtedy będę wiedział, że miałem wybór i postąpiłem inaczej. Być dobrym człowiekiem dla każdego, bo chcę, a nie dla wybranych, bo muszę.
I jeszcze raz podkreślę, abstrahuję tutaj od pracy sensu stricto. Zj3banie kogoś za leserstwo czy błędy, nie wpisuje się w ten kanon. Chodzi mi wyłącznie o niezdrowe relacje międzyludzkie wynikające z hierarchii, a raczej jej nadużywania.
Dla lepszej analogii można sobie użyć dresika, który atakuje biednego okularnika, a sterydziarzowi wylizałby adiki. Takich ludzi godność nie boli? Świadomośc bycia na górze ALE DO CZASU, nie jest uwłaczająca?
#pracbaza #kiciochpyta #przemyslenia
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Dipolarny
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
@mirko_anonim: to naturalne jakby tak nie robili to by nic nie działało jak trzeba
@mirko_anonim: nie