Wpis z mikrobloga

#usa #iran #bliskiwschod

https://twitter.com/PulsLewantu/status/1747024729741885513?t=uma03cenRbYpKbZOkgvMIA&s=19

Dzisiejszy atak irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) pokazuje - moim zdaniem - dwie rzeczy:

1. Amerykańska doktryna odstraszania nie działa. Kilka dni po wspólnym amerykańsko-brytyjskim ataku na Jemen, IRGC otwarcie przyznaje się do ataku na Irbil, gdzie znajduje się konsulat USA...

2. Irańskie stronnictwo ma dużą swobodę operacyjną. Proirańskie grupy działają od Libanu, przez Syrię i Irak, po Jemen. Teheran może zatem deeskalować w jednym miejscu i eskalować w drugim (albo eskalować jednocześnie w dwóch miejscach). Całkowita dowolność. Utrudnia to Amerykanom reakcję, bo to walka z "hydrą", której na miejsce odciętej głowy odrastają 2 czy 3 nowe.

Żeby przywrócić odstraszanie potrzeba odważnych decyzji po stronie Waszyngtonu. Mamy jednak rok wyborczy, co sprawia że skłonność Białego Domu do ryzyka może być ograniczona. Tyle, ze "celowe unikanie ryzyka" przez Amerykanów, może jeszcze zachęcać Iran do jeszcze śmielszych poczynań. Zapowiada się ciekawy rok.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach