Wpis z mikrobloga

@Disscord93: @Potezny_PiSowski_Inwestor
Urzędasy zapomniały, albo nie wiedzą - zresztą nauczyciele też, że i owszem np. w biedronce normalnie zarabia się więcej, pomijam, że trzeba zapie****, ale ok, nie o tym. To nie wiedzą o tym, że w sektorze prywatnym, te zarobki nie są takie pewne, z 4500 brutto, mogą odliczać za straty, za błędy, za mandaty - np. jak kasjerka dostanie mandat za sprzedaż alkoholu nietrzeźwemu, ta kwota jest także z
@Disscord93: to nie te czasy, teraz biorą od ręki jak spełniasz wymagania
szczególnie problem jest ze stanowiskami na które trzeba mieć specjalistyczne wykształcenie, nie jakaś administrację czy zarządzanie z którym można siedzieć w okienku, a np. geodezję, architekturę, archeologię, projektowanie zieleni. I na takich stanowiskach zarobi się więcej niż taka pani w okienku po administracji co wydaje dowody.

może trochę inaczej wygląda w jakiś urzędach gminy, bo na wsiach to rzeczywiście,
@Disscord93 poza małymi gminami do pracy w urzędzie przyjmują od ręki i to z jej pocałowaniem, znajomości to może trzeba było mieć 20 lat temu. Dzisiaj praca w urzędzie to jest #!$%@? za minimalną + 20% i jeszcze czasem z mobbingiem.

Zapytasz czemu ludzie nie pójdą do prywaciarzy? A no właśnie idą, po kilku latach pracy w urzędzie, a prywaciarze chętnie urzędników przyjmują - urząd zostaję bez pracownika i cały proces szkolenia
@Disscord93 a próbowałes się rekrutować? Wątpię bo byś nie #!$%@?ł takich głupot. Mnie zatrudnili w urzędzie miasta bez znajomości, moją była tez. Poza tym budżetówka to gówniana robota, musisz się trzymać ściśle reguł, wszystko musi być zgodne z prawem, pieniądze są bardzo małe a praca też nie jest taka pewna bo jak się za bardzo #!$%@? to cie wywala. Ja pracowałem w budżetówce 6 miesięcy i nigdy więcej nie chce
@Potezny_PiSowski_Inwestor: Z jednej strony urzędników jest za dużo tak jak pisze @Morguliusz Z drugiej mańki są działy gdzie przez wszystkie zmiany w prawie jest tak jak piszą inni w wątku - jest #!$%@?.

Do tego w tej robocie te stare baby i dyrektorzy wiedzą, że mają plecy u ludzi nad nimi więc mobbing to standard.

O tym, że mimo wszystko masz tutaj również odpowiedzialność za to czym się zajmujesz to nie
@Potezny_PiSowski_Inwestor najciemniej pod latarnia. To w budżetówce jest większy rak niż u prywaciarzy jeśli chodzi o mobbing, niepłatne nadgodziny, wymagania z dupy, zabieranie pracy do domu a to wszystko za słaba kasę. Niby publiczny pracodawca, ale przez układy z samorządami i ogólnoprzyjete myślenie że niby tam jest OK, nie wahają się przekraczać prawa tam, gdzie prywaciarz boi się kontroli. Tamtejsi szefowie i dyrektorzy wiedzą tez, że takiego nauczyciela czy urzędnika mają w
No i dobrze. Niech odchodzą albo się w ogóle nie zatrudniają. Prawie pół miliona urzędników - #!$%@? w tych nieudaczników.


@Morguliusz: Ale to nie wina samych urzędników tylko tych co tworzą prawo. Jakby je uprościć to prawdopodobnie można by było pozwalniać urzędasów. No ale problem jest też taki, że to kwestia polityczna, robisz x działów, żeby powsadzać swoich na kierowniczych stanowiskach a potem zwykłych ludzi na minimalnej by robili to co
@mroznykasztan bo urzędnik przynajmniej taki z dużego miasta jest przygotowany do pracy w dużej organizacji podobnej do korpo, w stresie kiedy gonią go terminy, więc jest lepszym kandydatem niż golas zaraz po studiach. Czasem też urzędnik ma po prostu dobra orientację z jakimi problemami gdzie się zgłosić (do jakich urzędów, biegłych) bo w urzędzie to często jesteś od wszystkiego, a ludzie w dużych korpo poza swoim działem nic nie wiedzą (oczywiście nie