Wpis z mikrobloga

@PABLO__ESCOBAR: Wania mieszkał na Kamczatce. Dostał powołanie do wojsk artyleryjskich do Moskwy. Do domu daleko, dwa dni drogi, zimno, głodno. Kiedy wyszedł na przepustkę i przyjechał w odwiedziny do domu, matka powiedziała:

- Wania, usiądź ty sobie przy piecu, ogrzej się, a ja pójdę sprosić sąsiadów na świętowanie Twojego przyjazdu.

No i Wania usiadł, kot wskoczył mu na kolana i przysnęli obaj. Jakaś zbłąkana iskra padła na Wani płaszcz. Akurat weszła w
  • Odpowiedz