Justin: Po pierwszym, dość łapczywym przejrzeniu albumu, byłem zawiedziony jego niewielką w sumie zawartością (nie złagodził tego wrażenia spory szkicownik) i, hmmm, czerstwością przepysznie zilustrowanych fabułek. Ale każde kolejne spokojniejsze oględziny (ich czas wydłuża się proporcjonalnie) przybliżają mnie do tajemnicy nieśmiertelności nie tyle Draculi, co talentu Alberto Brecci. Smakuję te miniatury tak, jak to nakazuje etykieta: małymi łyczkami, po kawalątku. W końcu hrabia to hrabia – noblesse oblige.
Fushi: Powiem samolubnie, że cieszę się z tylu różnych przykładów argentyńskiej literatury ukazujących się na naszym rynku, bo bardzo interesuje mnie kultura tego kraju. Z tej perspektywy Dracula jest dla mnie naprawdę wartościową pozycją. Obawiam się jednak, że dla przeciętnego odbiorcy na dzisiaj to… interesująca, ale ramotka. Historyczna ciekawostka. Recenzja (na dwa głosy) komiksu Dracula #komiks #komiksy #nerdheim
Justin: Po pierwszym, dość łapczywym przejrzeniu albumu, byłem zawiedziony jego niewielką w sumie zawartością (nie złagodził tego wrażenia spory szkicownik) i, hmmm, czerstwością przepysznie zilustrowanych fabułek. Ale każde kolejne spokojniejsze oględziny (ich czas wydłuża się proporcjonalnie) przybliżają mnie do tajemnicy nieśmiertelności nie tyle Draculi, co talentu Alberto Brecci. Smakuję te miniatury tak, jak to nakazuje etykieta: małymi łyczkami, po kawalątku. W końcu hrabia to hrabia – noblesse oblige.
Fushi: Powiem samolubnie, że cieszę się z tylu różnych przykładów argentyńskiej literatury ukazujących się na naszym rynku, bo bardzo interesuje mnie kultura tego kraju. Z tej perspektywy Dracula jest dla mnie naprawdę wartościową pozycją. Obawiam się jednak, że dla przeciętnego odbiorcy na dzisiaj to… interesująca, ale ramotka. Historyczna ciekawostka.
Recenzja (na dwa głosy) komiksu Dracula
#komiks #komiksy #nerdheim
źródło: comment_16415805049Lvr3qOIBAf2eRL05A0n44.jpg
Pobierz