Wpis z mikrobloga

#anime #animedyskusja

https://myanimelist.net/anime/1029/Omoide_Poroporo

Only Yesterday

Ghibli time! Twarde, wręcz hardcorowe slice of life. Zbliżająca się do 30 kobieta z okazji wyjazdu na wieś wspomina siebie z czasów dzieciństwa. Motyw przewodni - nostalgia oraz rozbieżność marzeń i oczekiwań z rzeczywistością. I to już od początkowych scen z młodości, gdzie cała rodzina zasiada by zjeść pierwszy raz w życiu świeży owoc ananasa, który stary kupił na targu. Atmosfera święta szyba pryska, gdy okazuje się gorzki i po prostu niesmaczny. Cała rodzina odkłada po kilku kęsach, tylko nasza bohaterka wcina ze łzami w oczach, no bo przecież miał być taki pyszny.

Ta scena właściwie mówi wszystko, cały film to ciąg wspomnień, które skłaniają bohaterkę do refleksji na swoim życiem i wyciągnięciem wniosków na przyszłość. Zakładam, że 90% przy tym filmie po prostu uśnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kinasato: coraz bardziej dochodzę do wniosku żę nie znoszę Ghibli. wszędzie ta sama morda, nie ważne czy mały kaszojad, postać poboczna, główna, emerytka, złol, wszędzie ta sama morda, kopiuj wklej.
fabuła? zawsze bez puenty.
  • Odpowiedz
@guest: Powtarzalny styl produkcji Ghibli w odniesieniu do całego rynku anime jest całkiem oryginalny. Gorzej wypadają romansidła, gdzie faktycznie niezależnie od studia, mangi i designera wszystko wygląda identycznie.
  • Odpowiedz
@guest: powtarzalne ryje ghibli to zabieg celowy, miyazaki wymyślił sobie system aktorski - jego postacie to są dosłownie powtarzający się aktorzy i nie powinno się uważać jego filmów za jakikolwiek obraz rzeczywistości

only yesterday to jednak nie obraz miyazakiego tylko takahaty, drugiego reżysera w ghibli, i to widać choćby po tym, że gęby postaci są różne - ponadto uważam że wszystkie filmy takahaty są bardzo dobre a miyazakiego mało który
  • Odpowiedz
@kinasato: Dwa lata temu zrobiłem sobie w czasie urlop seans filmów Ghibli, a sporo ich było. Ten jeden konkretny pominąłem (parę innych również).
Ten jeden pominięty film irytuje jak kamyczek w bucie. Już o nim zapomniałem, dopóki mi o nim nie przypomniałeś.
  • Odpowiedz