Aktywne Wpisy

bachus +26
Nie špię od 4-tej bo piekę chleb ;-)
#gotujzwykopem
#gotujzwykopem
źródło: IMG_5329
Pobierz
cebekk +3
#rozowepaski mają zdecydowanie zawyżone oczekiwania. Chcą:
- romantyka na randkach
- dobrego kochanka
- dobrze zarabiającego męża
- ojca ich dzieci, który dla pocech poświęca cały swój czas
- partnera, który całą dobę będzie dla niej do dyspozycji
- i żeby każdy z powyższych był wierny tylko jej
- romantyka na randkach
- dobrego kochanka
- dobrze zarabiającego męża
- ojca ich dzieci, który dla pocech poświęca cały swój czas
- partnera, który całą dobę będzie dla niej do dyspozycji
- i żeby każdy z powyższych był wierny tylko jej





Tytuł: Tarantula
Autor: Bob Dylan
Gatunek: literatura piękna
Ocena: ★☆☆☆☆☆☆☆☆☆
Zawsze trochę się wzdrygam kiedy w jednym zdaniu widzę słowa "literatura" i "surrealizm". Z drugiej strony całkiem cenię muzykę Dylana. Nie jestem jakimś fanatykiem czy innym dylanologiem, co to, to nie. Poza tym całkiem podobał mi się projekt muzyczny dylan.pl. Przy okazji "odsłuchu" trafiłem na bardzo ciekawy tekst Filipa Łobodzińskiego - tłumacza tej pozycji, o tym, jak zmagał się z tłumaczeniem tekstów Dylana - na przykładzie Like a rolling stone (po polsku Jak błądzący łach). Wobec faktu, że "za" było więcej niż "przeciw" postanowiłem spróbować.
Wydana po polsku pięćdziesiąt dwa lata po amerykańskiej premierze Tarantula to dla mnie przede wszystkim kawał świetnej roboty w wykonaniu pana Łobodzińskiego. Bo wyobrażam sobie, jak niesamowicie trudna musiała być praca, żeby oddać to, Dylan napisał. Żeby czytelnikowi możliwie ułatwić odnalezienie się w kontekście, nawiązaniach, odwołaniach, parafrazach w książce jest mnóstwo przypisów. Zdarzają się strony, na których połowa to właśnie przypisy.
Sama treść - próbowałem. Naprawdę mocno. Zatrzymywałem się, wracałem do niektórych fragmentów, czytałem kilka razy. Ale nie potrafiłem się w tym odnaleźć. Z lektury nie wyniosłem praktycznie nic. Potrzebuję, nawet poznając wytwory wyobraźni pisarzy, mieć coś, czego mogę się się uchwycić. Dylan zabrał mi wszystko. Łącznie z ortografią i interpunkcją. W zamian dał ciąg niezwiązanych(?) ze sobą obrazów, wrażeń, myśli. Taki strumień świadomości. Świadomości jednak, której nie byłem w stanie ogarnąć. W książce pojawiają się obok siebie postaci historyczne, komiksowe, nawiązania do utworów Dylana i innych autorów. Misz-masz.
Spośród czterdziestu siedmiu "rozdziałów", jakie składają się na tę książkę wydaje mi się, że zrozumiałem jeden - Liścik do chłopca od sprawunków w stroju młodego dezertera.
Cóż, widać nie jest to moja estetyka. Tak samo, jak nie podobał mi się Mistrz i Małgorzata czy Proces. Może ich nie zrozumiałem, jak nieraz słyszałem. To możliwe. I muszę z tym żyć. Natomiast jeśli ktoś lubi literacki surrealizm, a ponadto w miarę orientuje się realiach lat sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych, może znajdzie tam coś więcej. I może mi wytłumaczy, o czym to jest, bo w recenzjach i opisach, które gdzieś tam czytałem też nie znalazłem nic, co by mi to zadanie choćby ułatwiło. Dla mnie Dylan kompozytor - tak, Dylan wykonawca - tak, nawet Dylan tekściarz - tak. Ale Dylan pisarz nie.
Wpis dodany za pomocą tego skryptu
#bookmeter
źródło: comment_16209232370hHpBezYM2V7GtXgw3lNuO.jpg
Pobierzźródło: comment_1640887715HogIUv4PoECGf7kRvIB87S.jpg
Pobierzźródło
... ale Ty teraz pytasz czy ja rozumiem zdanie "na własną odpowiedzialność" czy samą "Tarantulę"? ;)
EDIT: W sumie możesz odpowiedzieć na oba te pytania. ;)
Niemniej mnie, jako prostego czytelnika, to w sumie interesuje efekt, a nie
Z wyższej ligi masz Prousta, ktory też ślęczał nad każdym słowem, bo był takim perfekcjonistą, że jego dzieła czytane na głos musiały wpadać w odpowiedni rytm. I tego nie czuć. Tego ogromu pracy.
A Kafka jak po grudzie czasem, on się męczył z pisaniem a ja z czytaniem ;)
SPOILER
A Ulisses? Mi sie podoba, więc pozostało mi tylko czekać na Twoją opinię. Co do Moby Dicka to możesz ją sobie (opinię) odpuścić bo wszystko w kwestii tej książki zostało już na tagu opisane ;)
Toż to miód na moje uszy. Czy tam oczy, czy inne organy. :D
Ale to jest ciekawa rzecz zastanawiałem się czasem nad "Pokochała Toma Gordona" Kinga. Kurde. To jest książka o dziewczynce, która zgubiła się w lesie. Ja rozumiem, że dla niektórych takie coś może być straszne samo w sobie, ale ja, jak przystało na człowieka z liściem na
EDIT: A co to to "wiadomo"? Bo właśnie nie do końca wiem.