Aktywne Wpisy

Ketrab77 +223
Polska policja to nieśmieszny żart. W sobotę w mojego trzylatka wjechał z dużą prędkością 12 latek na wielkiej, odblokowanej hulajnodze, był bez opiekuna. Sytuacja miała miejsce na placu zabaw, na ścieżce przy piaskownicy, pod kilkoma kamerami, dosłownie. Na miejscu była moja kobieta, wyciągnęła synka spod hulajnogi i kazała młodemu dzwonić po matkę. Po chwili na miejsce przyszły dwa wydziarane patologiczne glonojady, typowe wulgarne karyniska, były agresywne i pruły się o rysę na

FejsFak +72
Cześć Wykopki!
Dawno mnie tu nie było. Właściwie sam nie wiem, od czego zacząć, bo historia, z którą wracam, brzmi jak połączenie survivalu, prepperstwa i rodzinnego dramatu — a to dopiero początek.
Niestety na mirko nie da się wrzucić więcej niż 20 000 znaków więc całość tekstu znajdziecie tutaj:
https://telegra.ph/Od-programisty-z-MCS-do-hodowcy-byd%C5%82a-z-podziemnym-igloo--moja-szalona-zmiana-%C5%BCycia-03-12
Dawno mnie tu nie było. Właściwie sam nie wiem, od czego zacząć, bo historia, z którą wracam, brzmi jak połączenie survivalu, prepperstwa i rodzinnego dramatu — a to dopiero początek.
Niestety na mirko nie da się wrzucić więcej niż 20 000 znaków więc całość tekstu znajdziecie tutaj:
https://telegra.ph/Od-programisty-z-MCS-do-hodowcy-byd%C5%82a-z-podziemnym-igloo--moja-szalona-zmiana-%C5%BCycia-03-12






https://myanimelist.net/anime/34792/Yoake_Tsugeru_Lu_no_Uta
Lu Over the Wall
Ciężki temat z tym Yuasą. Ja wiem, że chłop eksperymentuje jak tu by odkryć anime na nowo, ale tutaj ewidentnie zapędził się w kozi róg. To co na początku zapowiadało się jako historia coming of age chłopaka z zapyziałej wioski żyjącej z rybołówstwa, skończyło się jako histeryczne omamy nigdy nie trzeźwiejącego wąchacza kleju. Jeszcze o zgrozo jest to film all ages. Już widzę jak dziecko co chwilę ciągnie w kinie rodzica za rękaw i pyta "Mame, mame, ale tak właściwie to co tu się o--------a?"
Główny bohater jest... bardzo ciężki w oglądaniu. Zamknięty w sobie autysta, który dosłownie skulony w kulkę kiwa się w tył i z powrotem w odruchu sierocym. Wielce niezadowolony z urodzenia się na śmierdzącym rybami zadupiu, oddaje się swojej jedynej pasji - muzyce. Właściwe to nawet nie wiadomo czy tak jest, bo gdy kolega i koleżanka próbują go wciągnąć do zespołu, ten staje im okoniem i wręcz muszą go błagać. No cóż, to chyba ten rodzaj muzycznej pasji gdzie rytmicznie walisz łbem w ścianę w ciemnym pokoju. Tak czy siak swoim brzdąkaniem zespół przywołuje syrenkę o wyglądzie karła z downem, która też lubi muzykę. Z każdą mijająca minuta film co raz bardziej traci połączenie z sensem i logiką, pozbywając się realizmu na rzecz narkotycznego transu. W pewnym momencie miałem wrażenie, że film przekształca się w coś na kształt shortów Disneya z lat 40, ludzie nabierają karykaturalnych proporcji, a po ulicy zaczyna chodzić kilkumetrowy rekin w garniturze.
Pewnie trafi się ktoś z IQ2137 i powie, że jestem za głupi i nie zrozumiałem tego filmu. Oh well, może i tak jest. Ale w takim razie na pewno nie ma sensu straszyć tym dzieciaków. Też będą na to za głupie.
Gdyby ktoś nadal chciał obejrzeć to zapraszam na seans bardzo reprezentatywnego 2 minutowego fragmentu.