Wpis z mikrobloga

@Desde: no, źródło że ho, ho. Każdy ci powie, że sędzina to żona sędziego, a w sądzie masz sędziego i panią sędzię. Tak samo jest z adwokatami i radcami. To są zawody określone w ustawie i moim zdaniem używanie innych nazw jest co najmniej niepoważne. Do adwokatki to chodzi proste chłopstwo. Tak samo jest pani mecenas, a nie mecenaska. To jest jakiś prymitywizm językowy, a jak się utrwali to te same
no, źródło że ho, ho.

@MinisterPrawdy: SJPD jest największym słownikiem polskiego dwudziestego wieku i ogólnie dość popularnym dziełem, toteż nie widzę problemu w źródle.

Każdy ci powie, że sędzina to żona sędziego, a w sądzie masz sędziego i panią sędzię. Tak samo jest z adwokatami i radcami. To są zawody określone w ustawie i moim zdaniem używanie innych nazw jest co najmniej niepoważne.

Zgadza się — dlatego właśnie na stronie słownika
Słownik pana Doroszewskiego


@Desde: Pan Doroszewski może był odważniejszy ode mnie, ale ja na sali pełnej prokuratorów nie zwróciłbym się do nich "prokuratorzy i prokuratorki", a do p. adwokat reprezentującej mnie w sprawie o milion per "Pani Mecenasko", a przecież takie są postulaty! To brzmi jak słownictwo jakiegoś prostego kryminalisty, moze w ogóle zamieńmy prokurator na prorok i będzie łatwiej, bo będą też prorokinie?
@MinisterPrawdy: Nie wiem jakie są postulaty, nie wiem też, czemu są przywoływane, bo nic nie wspominałam. Mimo wszystko podtrzymuję swoje zdanie — na sali pełnej prokuratorów też nie zwróciłabym się "prokuratorzy i prokuratorki", bo jest to słownictwo potoczne, tak samo z "panią mecenaską" ze sprawy o milion. Natomiast gdybym rozmawiała ze znajomymi niezwiązanymi z sądownictwem i z ust którejkolwiek z nich padłaby ta straszliwa prokuratorka albo mecenaska to nie mrugnęłabym tak