Wpis z mikrobloga

https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-bodycount/
Jeśli szukacie ambitnej, pełnej głębokich wątków historii, rozejrzyjcie się w katalogu wydawcy za innym tytułem – opcji nie brakuje. Bodycount to brudna rozrywka, prymitywna, ale niepozbawiona przemyślanej ironii. Przywołuje wspomnienia komiksów, które chowało się przed rodzicami i czytało po kilkadziesiąt razy, w celu wyłapania wszystkich szczegółów i misternych sposobów na przedstawienie krwawego wypatroszenia. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że ekranizacja nie miałaby szans powodzenia – całą akcję można streścić w piętnaście minut, a efekt końcowy byłby niezjadliwym koncentratem przemocy, ołowiu i testosteronu. Ekrany telewizorów mogłyby sobie z tym nie poradzić, ale w krótkiej, zamkniętej formie graficznej to wariactwo pozostaje strawne, o ile oczywiście trafi w ręce odpowiedniego odbiorcy. Recenzja komiksu Bodycount
#recenzja #komiks #komiksy #nerdheim
Nerdheim - https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-bodycount/
Jeśli szukacie ambit...

źródło: comment_3ThnVGw9SJLsVi9jDZwxwLsuDZeWFON6.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach