Wpis z mikrobloga

@doubt: czy ja wiem... z perspektywy czasu widzę że właśnie JavaEE była zaprojektowana w kierunku mikroserwisów, tylko te mikroserwisy implementowało się w postacji klas EJB gadających przez zdalne interfejsy. Na początku API było tragiczne (jakieś EJBHome), ale potem znacznie je uproszczono
  • Odpowiedz
@nunczako: Idei lokalnych i zdalnych interfejsów chyba nigdy tak do końca nie zrozumiałem. Produkcyjnie na szczęscie miałem już tylko do czynienia z EJB 3.0, więc to już niemal jak spring. Do dzisiaj chyba przetrwało tylko JPA, JMS, może JAXRS (jak ktoś lubi ten zestaw adnotacji) i CDI jako koncept. Tyle miałem szkoleń z JAXWS, SOAP to przyszłość itd. ... a teraz wszystko pcha się RESTem ( ͡° ͜ʖ
  • Odpowiedz
@doubt: SOAP było bardzo upierdliwe ale fanem REST nie jestem. Właściwie to jestem sceptykiem. Wolę jednak zdalne wywoływanie procedur, tylko może bliżej czemuś jak gRPC. Technologie w IT przypominają mi taką gasnącą sinusoidę, która przechodzi ze skrajności w skrajność, ale jednak gaśnie i zmierza w kierunku stanu optymalnego
  • Odpowiedz
@doubt: generalnie zdalne interfejsy pozwalały rozmawiać obiektom uruchomionym na różnych komputerach (przez sieć). Wszystko było jakoś tam serializowane i deserializowane w locie
  • Odpowiedz
@nunczako: Jak modelować akcje, które nie pasują do żadnej z metod HTTP w API restowym to chyba mój ulubiony temat na gównoburzę w pracy ( ͡ ͜ʖ ͡). Przychodzi wtedy paru gości, każdy zgrywa największego purystę i robi się konkurs na to kto głośniej krzyknie, że to RPC a nie REST ʕʔ
  • Odpowiedz