Wpis z mikrobloga

@tellet: dokładnie, rozumiem problemy z np. wymianą benzynowego V6/V8 na uturbione R4 o małej pojemności bo tu faktycznie byłby problem jeśli ktoś zwraca uwagę na to co daje V6+, ale takie p--------o o tym jakie to nowe samochody są złe a stary polonez zajebisty bo sobie go naprawi gumką od włosów i śrubokrętem jest dla mnie po prostu zwykłym p----------m wynikającym z biedy. I spoko, to nic złego, ale dorabianie
  • Odpowiedz
  • 1
@Dwep jest w tym trochę prawdy, w starych vw wszystko jest na wcisk, wtyczki itp. szarpiesz i wylazi

taki brak klimy dolega glownie krajowym egzemplarzom. w niemczech. nawet w polo byla często klima i inne cuda grzane fotele etc..,
  • Odpowiedz
Ja nie wiem o co chodzi z tą awaryjnością nowych aut. Mamy w rodzinie Wolcwagena z 2.0Tdi z 2011 roku i nie miał żadnej poważnej awarii, mimo przejechania 350 tysięcy kilometrów. Z drobnych usterek to może z 2-3.
  • Odpowiedz
@tomaszq: Otóż jest wiele powodów, dla których, wbrew pozorom, koncernom zależy na tworzeniu aut, które nie rozpadają się od razu po gwarancji. Jednym z nich jest utrata wartości, która jest istotnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o zakupie wielu aut. Do tego mała utrata wartości pozwala na danie lepszej oferty typu lease&drive.
  • Odpowiedz
@NaPewnoNieZyd No ale ja nie twierdzę że się rozsypią zaraz po gwarancji, za to twierdził tam.jakis typ wyżej. To podałem mu prosty powód dla którego auta mogą być mniej trwałe, nie chciałem wchodzić głębiej w ta rozmowę, bo i tak nie dotrze.
  • Odpowiedz
@Lardor: Mówisz teraz o nielicznych klasykach które i tak zyskują na wartości tylko wtedy gdy są egzotyczne i rzadko spotykane i gdy są już naprawde wiekowe. Dodatkowo takie auta też nie były wtedy tanie. Idąc twoim tokiem myślenia po kupnie auta z salonu powinno ono zyskiwać na wartości no bo przecież robi się już stare. Uwaga można iść do salonu kupić dacie i za ileś lat sprzedać z zyskiem xD
  • Odpowiedz