za to płacę by mieć auto którym mogę jeździć? Dziś są auta tak zdobione by się zaczęły psuć po niecałych 5 latach. Jak bym chciał kupić model wyższy tej samej marki i model wyższy to jest kupowanie tego samego samochodu tylko z innym wyglądem, ta sama płyta podłogowa albo dokładnie te same silniki. Bez sensu. Jeszcze płacić 50 000 zł za silnik 1.1 śmiech na sali
@tellet: dokładnie, rozumiem problemy z np. wymianą benzynowego V6/V8 na uturbione R4 o małej pojemności bo tu faktycznie byłby problem jeśli ktoś zwraca uwagę na to co daje V6+, ale takie p--------o o tym jakie to nowe samochody są złe a stary polonez zajebisty bo sobie go naprawi gumką od włosów i śrubokrętem jest dla mnie po prostu zwykłym p----------m wynikającym z biedy. I spoko, to nic złego, ale dorabianie
@Lardor Nic nie zrozumiałem szczerze mówiąc, poza płaczem że auta są drogie. Auta mają być rentowne dla producentów, a że sporo zarabiają na serwisie też to jest to część z ich strategii. Nie pasuje, nie kupujesz nowych aut i tyle.
@Lardor: Nowsze auta różnią się takimi "detalami" jak wyposażenie wnętrza czy to, że nie umrzesz przy pierwszym poważniejszym wypadku. ale to może za mało xDDD
Ja nie wiem o co chodzi z tą awaryjnością nowych aut. Mamy w rodzinie Wolcwagena z 2.0Tdi z 2011 roku i nie miał żadnej poważnej awarii, mimo przejechania 350 tysięcy kilometrów. Z drobnych usterek to może z 2-3.
@Lardor: a większość tego
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora
Komentarz usunięty przez autora