Wpis z mikrobloga

@mroz3: Z punktu widzenia Krakowianina - kwota wydawana w Krk, to i tak zdecydowanie za mało - dużo torowisk jest w fatalnym stanie, część wręcz w agonalnym. Przed kilkoma dniami miało miejsce pierwsze od bardzo dawna zmniejszenie sieci - zamknięto torowisko wzdłuż ul. Mrozowej. Co prawda już dawno zmarginalizowane i służące tylko jednej linii, ale też doprowadzone do stanu "ukraińskiego". Do tego kwota z Krakowa może być nieco mydleniem oczu,
  • Odpowiedz
@3mielu: tak naprawdę to nie wielkość sieci i taboru, a jakaś miara biorąca pod uwagę użycie torów, czyli np. częstotliwość o której wspominałem (ew. można było po prostu podzielić przez km przejechane przez składy). Z tym, że podejrzewam, że w tym wypadku jest to pomijalne (chyba, że jakimś cudem w Krakowie leżą tory po których prawie nic nie jeździ i psują statystykę).
  • Odpowiedz
@mroz3: Pomijając jakąkolwiek użyteczność tych statystyk, przecież są świetne dla Wrocławia. Wydawanie 10x więcej kasy żeby jedynie obniżyć o połowę częstotliwość stosunkowo niegroźnych wykolejeń tramwajowych to tragiczny wynik.
  • Odpowiedz
@mroz3: mieszkam w Krakowie już sporo czasu, wcześniej żyjąc prawie 20 lat we Wrocławiu i mam porównanie - tęsknię za wrocławską komunikacją miejską, jest lepiej zorganizowana, tramwaje są jakieś przyjemniejsze wewnąrz i nawet mam wrażenie, że szybciej jeżdżą niż te krakowskie szafoskręty xD
  • Odpowiedz