Wpis z mikrobloga

https://www.youtube.com/watch?v=AEUJ9OLkXvc&ab_channel=NonszalanckiKamil

Widzicie tego jowialnego pana z zawadiackim wąsem, #!$%@?ącego pętem mortadeli w masarni?
Z waszej perspektywy to bardzo śmieszne. Najprawdopodobniej nigdy nie jedliście mortadeli, a jeżeli nawet, to pewnie tak dawno, że niczego nie pamiętacie. Dzisiaj podś#!$%@? się z tej przaśnej piosenki disco-polo, opiewającej jej zalety. Wtedy, w czasach dzikiego kapitalizmu to była codzienność. Za uśmiechem wąsatego komika kryje się cierpienie milionów. Jego śpiew o mortadeli to tak naprawdę żałobny ryk setek tysięcy ludzi, zepchniętych na margines egzystencji przez galopującą inflację, wszechobecne przekręty i oszustwa, wycie ofiar pierwszych technik psychomanipulacyjnych, które wdarły się do tego kraju w momencie, w którym runęła żelazna kurtyna. Mortadela śmiga pierwszy raz nad głową kabareciarza. FOZZ. Miliardy złotych wyprowadzone z kraju. Wędlina znowu zatacza koło. Pruszków i Wołomin. Bomby, trupy i przemyt spirytusu. Komik bierze kolejny zamach mortadelą nad głową. Amway, pierwsze MLMy. Sprzedawanie godności za zachodnie dżinsy, złudne nadzieje szybkiego zarobku. Stan Tymiński, Partia X, jakieś dziwne pomieszanie sztuczki marketingowej z polityką. Ułuda.
To nie zwykła piosenka o najtańszej wędlinie. To nawet nie Bareja i wyśmiewanie absurdów komunizmu. W obozach koncentracyjnych ludzie, żeby nie zwariować, żartowali z wszystkiego. Z egzekucji, z komór gazowych i śmierci. Ta niewinna, prościutka przyśpiewka to Prozac lat 90. Ludzie biegający między cinckiarzami, hochsztaplerami, wyzyskiwaczami, sekciarzami i agentami kapitalizmu w zachodnich garniturach. W pogoni za groszem, za powiewem Zachodu, za czymś nowym, co nęciło i mamiło. Jedyne, co na nich czekało w domu, to kromka chleba z mortadelą. I skoczna piosenka disco-polo.
Nie śmiejcie się z mortadeli.

#pasta #polska #90s #mojkrajtakipiekny #discopolo