Mam rodzinę za zachodnią granicą. Wyjechali dawno temu, zanim stało się to modne. Mieszkają w małym miasteczku godzinę drogi od Nürnberg (Bawaria). Odkąd pamiętam była to spokojna okolica.
Ciotka z wujkiem mają dwóch dorosłych synów, a oni żony i po dwójce dzieci.
Ciotka jest wkurzona, że codziennie rano wstaje do roboty, a imigranci socjalni zwani dla zmylenia przeciwnika "uchodźcami" nic nie robią i za to kasę dostają. Od pewnego czasu





















Komentarz usunięty przez autora