Przeżyłam dzisiaj podryw o jakim nawet nie śniłam. Trochę jak z filmu, z tą różnicą, że dla mnie to był horror, a dla niego jakieś Casino Royale.
Otóż postanowiłam się wybrać pociągiem z Budapesztu do Bratysławy i jako, że nie zdążyłam zjeść wcześniej śniadania udałam się do wagonu restauracyjnego na coś dobrego. Generalnie była godzina 8 rano, ja po całonocnej imprezie, głodna, niewyspana i lekko wczorajsza miałam ochotę posiedzieć tam sama i pogapić się w okno. On koło 30stki, nawet przystojny, miał na sobie koszulę której wartość przekraczała cały mój miesięczny budżet. Podszedł do mojego stolika, usiadł obok i niepewnym głosem spytał ,,mam nadzieję, że nikogo nie podsiadłem" (w tym pociągu było trochę polaków i polek, bo był to pociąg do warszawy ;)). Ja pomyślałam sobie ,,okej, niech tu usiądzie, ale błagam, niech da mi spokój" i równie nieśmiało kiwnęłam głową, że może się dołączyć. Pani kelnerka podała mi moje danie i kiedy już zabierałam się za upragnione pałaszowanie usłyszałam rozmarzone ,,jak ja lubię jeździć pociągami". Nastała krótka cisza, po czym żeby nie wyjśc na totalnego gbura postanowiłam kontynuować wątek i stwierdziłam, że chciaż się boję, to jednak wolę samoloty, bo szybsze. Mój towarzysz jakby czekając na to stwierdzenie powiedział lekko znudzony ,,ah, mi się już to całe latanie znudziło". Myślę sobie ,,o żesz, trafił mi się jakiś ,,światowy" alonso" i nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć, kiedy on kontynuował ,,bo wie pani, jutro mam na ten przykład 14 godzinny lot".
Myślę sobie, okej, spytam co i jak, zjem jak najszybciej i pójdę.
,,Oh,
Otóż postanowiłam się wybrać pociągiem z Budapesztu do Bratysławy i jako, że nie zdążyłam zjeść wcześniej śniadania udałam się do wagonu restauracyjnego na coś dobrego. Generalnie była godzina 8 rano, ja po całonocnej imprezie, głodna, niewyspana i lekko wczorajsza miałam ochotę posiedzieć tam sama i pogapić się w okno. On koło 30stki, nawet przystojny, miał na sobie koszulę której wartość przekraczała cały mój miesięczny budżet. Podszedł do mojego stolika, usiadł obok i niepewnym głosem spytał ,,mam nadzieję, że nikogo nie podsiadłem" (w tym pociągu było trochę polaków i polek, bo był to pociąg do warszawy ;)). Ja pomyślałam sobie ,,okej, niech tu usiądzie, ale błagam, niech da mi spokój" i równie nieśmiało kiwnęłam głową, że może się dołączyć. Pani kelnerka podała mi moje danie i kiedy już zabierałam się za upragnione pałaszowanie usłyszałam rozmarzone ,,jak ja lubię jeździć pociągami". Nastała krótka cisza, po czym żeby nie wyjśc na totalnego gbura postanowiłam kontynuować wątek i stwierdziłam, że chciaż się boję, to jednak wolę samoloty, bo szybsze. Mój towarzysz jakby czekając na to stwierdzenie powiedział lekko znudzony ,,ah, mi się już to całe latanie znudziło". Myślę sobie ,,o żesz, trafił mi się jakiś ,,światowy" alonso" i nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć, kiedy on kontynuował ,,bo wie pani, jutro mam na ten przykład 14 godzinny lot".
Myślę sobie, okej, spytam co i jak, zjem jak najszybciej i pójdę.
,,Oh,
























Porada dnia: nie rozdrabniaj krysztalkow na teleonie bo podrapiesz wyswietlacz.
#t--------------y