No, a tak brzmi Afro Kolektyw bez Afro Kolektywu. Czyli Syndrom Sztokholmski, który powstał po rozpadzie AK.

Uczucia mam mieszane - dobrze, że poszli w stronę popu i melodii. Dobrze że zapomnieli o tragicznych "46 dniach Sodomy". Tylko ta czilałtowa elektronika nie do końca do mnie trafia - ale po drugim przesłuchaniu wpada w ucho. Nie tak jak genialne "Piosenki po polsku". Ale wpada.

DW @
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach