@nataliaa232: Ja też już rok sam jestem. I też nie żałuję, bo by mnie wykończyła psychicznie i fizycznie. Ale mimo wszystko brakuje mi bliskości i czułości drugiej osoby ( ͡°ʖ̯͡°)
Właśnie wróciłem z eutanazji mojego kota. 14 lat miał. A dokładniej miała, ona.
Może to głupie że pierwsze co to wrzucam ten post ale jest to moja forma wyrzucenia z siebie tych emocji.
Może jestem świrem, ale kucnąłem i patrzyłem jej w oczy kiedy odchodziła. Nie wiem czy to wyobraźnia ale widziałem w jej oczach uciekające życie. Coś pięknego w czymś tragicznym.
@KMS76 No u mnie został jeszcze jej brat, też 14 lat i w sumie ma się dobrze. No, oprócz nerek :)
Szczerze mówiąc z nim, fafikiem, mam większą więź bo śpi ze mną, ale z fifką też były fajne akcje, można było z nią rozmawiać-opowiadała jak wracała z dworu co tam słychać ʕ•ᴥ•ʔ
@Jaracz_Joint: Współczuję. Też byłam ze swoim do samego końca, pocieszam się tym, że przestał cierpieć.. @KM76: O tak, ta cisza była straszna. Nawet nie było się z kim pokłócić. Przez tydzień. :)
Trzydziestoczteroletni mężczyzna dziś rano został potrącony przez pociąg. Z obrażeniami przetransportowany został do szpitala. Cała sytuacja mogła zakończyć się tragicznie, gdyby nie pies, który uratował życie mężczyźnie.
A jaka jest szansa, że na 400km trasie samochód padnie 200m od domu? Praktycznie zerowa. A komu to się przydarzyło? A no mi ( ͡°ʖ̯͡°)
@Dominias: Ty sie ciesz ze padl tak blisko domu a nie na jakims zadupiu. Jakie to auto? A co do szans, zauwazylem ze nieprawdopodobne rzeczy zdarzaja sie zaskakujaco czesto. Przykladowo, bylem na majowce rowerem, ~250 km w tego co
Ech mirki, życie to dziwna rzecz. W styczniu zmarł mi na rękach kierowca taksówki, który dostał zawału na postoju. W lutym niemal na rękach zmarła mi babcia. Dzisiaj na moich oczach odszedł mój szkolny przyjaciel, którego pokonał nowotwór trzustki. 3 zgony, w tym dwóch bliskich osób, a do końca roku jeszcze 4 miesiące. Jak sobie pomyślę, że każdego z nas czeka albo krematorium, albo bycie obtoczonym przez robaki, to dochodzę do wniosku,
po cholerę się starać, mieć ambicje, jak każdego czeka ten sam koniec
no własnie dlatego. nie wiem czy został mi dzień życia, czy 50 lat. ale wiem, że raczej drugiego nie będzie, więc warto skorzystać z tymczasowego pobytu na tym niesamowitym świecie i wykorzystywać mózg do tego w czym jest najlepszy - do nadawania sensu rzeczom, które z szerszej perspektywy mogą go nie mieć.
Dziś na casting do mini roli, przyszła pewna rozowa, która zgubiła się i trafiła na tyły studia. Pomogłem jej, przy okazji pokazałem to i tam to. 2h potem, gdy byłem tam znowu, a ona czekała na jakąś tam poznaną inna kolezankę. Od słowa do słowa, czy fajnie tak tu pracować itd musiała jednak szybko kończyć, bo owa kolezanka szła, wiec tylko dała na kartce info jak ją mozna znaleźć na Fb, ale