Żyję już ponad 2 dekady na Śląsku. #smog jest dla mnie codziennością. Mam więcej promili PM10 we krwi niż alkoholu po imprezie, ale to co ostatnio się wyczynia to już przechodzi ludzkie pojęcie. Widoczność słaba na ulicy jak na konsolach, w gardle drapie jak cholera, a w nosie kręci tym smrodem. Jadę właśnie na uczelnię i w co drugim bloku/kamienicy wybierają papieża. Tego powietrza już nawet Gerlachami kroić się nie da.

UE/rząd