• 1
@zwaldemar To w Smarzowskim kocham zdecydowanie najbardziej: postacie te są zawsze wielowymiarowe. Potrafią budzić zarówno sympatię, jak i płynny wstręt. Nie ma tam nikogo jednoznacznie dobrego czy złego, Smarzowski właśnie ukazuje jak nikt inny to, że w ludziach jest tyle samo zła co i dobra, a na te zmienne wpłwają m.in. okoliczności, historia tych ludzi itd.
  • Odpowiedz
@Millhaven: byłem i film całkiem spoko
Podejrzewam jednak, że wiele osób się zawiedzie po tej całej nagonce w mediach dużo osób spodziewało się niesamowitego pojazdu po KK
  • Odpowiedz
Recenzja "Kleru" Tygodnika Powszechnego.

Podsumowanie:

Dlatego wybaczam Smarzowskiemu tendencyjny dobór wątków, przejaskrawione portrety, przyczynkarskie dialogi i deklaratywne wyznania. Ten film drażni i musi drażnić, boli i musi boleć. Śpiewa o tym Kazik Staszewski w piosence „Maria ma syna”, przy której ostro imprezuje trzech kumpli po zdjęciu koloratek. I choć brzmi ona buńczucznie i punkowo, nie jest to bynajmniej piosenka antyklerykalna. Trzeba tylko dobrze się wsłuchać.


Ciekawy
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Myli się ten, kto związek polskości z katolicyzmem traktuje jako odwieczny, gdyż nie dalej jak pięć wieków temu ówczesne elity potrafiły z ogromną zajadłością i złośliwością walczyć z instytucjami Kościoła


@wolodia: To jest w ogóle zapomniane, ale takie koncepcje jak wolność wyznania i rozdział Kościoła od państwa naprawdę narodziły się w Polsce. Do protoliberalizmu zachodniego przeszły za pośrednictwem pism braci polskich/unitarian (po tym, jak ich z Polski wygnaliśmy - na
  • Odpowiedz