Podsumowanie:
Dlatego wybaczam Smarzowskiemu tendencyjny dobór wątków, przejaskrawione portrety, przyczynkarskie dialogi i deklaratywne wyznania. Ten film drażni i musi drażnić, boli i musi boleć. Śpiewa o tym Kazik Staszewski w piosence „Maria ma syna”, przy której ostro imprezuje trzech kumpli po zdjęciu koloratek. I choć brzmi ona buńczucznie i punkowo, nie jest to bynajmniej piosenka antyklerykalna. Trzeba tylko dobrze się wsłuchać.
Ciekawy fragment odnośnie antyklerykalizmu w polskiej kulturze:














Otóż sprawa wygląda inaczej. Czytasz na własną odpowiedzialność.
#kler #katolicyzm #smarzowski #bekazkatoli #gimboateizm