
Taiffun
Rozbujały się dzwoneczki, niecałą minutę po otwarciu w piątkowy poporanek czy też przedpołudnie. Młoda pracownica oderwała się od poprawiania tabliczek na ekspozycji. Punkt działał od tygodnia, ale okazało się, że wstrzelił się idealnie w niszę. Z każdym kolejnym dniem, czuć było napływ nowych klientów, żądnych nowych określeń, nazw, terminów, pojęć, wyrazów oraz całych zgraj laików, którym trzeba było wyjaśnić różnice między nimi wszystkimi. Przychodzili też koneserzy synonimów, a nawet zafrasowani pisarze z






















