Zacznijmy od tego że nikt o zdrowych zmysłach nie wymagał od chłopaków z #k2dlapolakow żeby ruszyli na ratunek, nikt od nikogo nie wymaga aby ta osoba kładła na szali swoje życie, nikt o zdrowych zmysłach.
Chyba że jakiś Janusz.
To że poszli to była tylko ich decyzja, za która szanuje ich w opór.

Druga kwestia ubezpieczenie, na ch... ubezpieczenie na helikopter, kto by ich tam ratował, jak na ziemi jest może 5
@PrawieJakBordo: + opóźnienie z tym helikopterem przez warunki pogodowe i to, że wysadzili ich jedynie na 4800, a nie wyżej jak początkowo typowano...ciekawe jakby im poszło gyby mogli ruszyć od świtu i z wyższego pułapu
@PrawieJakBordo: Pogoda w górach zmienia się jak w kalejdoskopie. Mogło się okazać, że zanim wejdą zrobi się pięknie, cudnie i wspaniale i będą mogli ruszyć dalej. Jednak fakt, że obecnie mają schodzić przy pogarszającej się pogodzie to dobra decyzja. Oby im się udało.
Na twitterze masa ludzi uważa tego gościa za jakiegoś bohatera i wzór do naśladowania.
Czaicie?
gość realizuje swoje bardzo ryzykowne hobby, osieraca trójkę dzieci, ryzykuje życie ludzi, którzy ruszyli mu na ratunek, który pochłonął olbrzymie koszty, które mogłyby być przeznaczone na operacje jakiegoś dziecka (przykład z dupy).
A oni twierdzą, że powinniśmy go traktować jak idola i że więcej takich ludzi nam potrzeba.
#nangaparbat #bekazpodludzi #twitter
Historia poruszyła serca niejednego z nas, uświadamia nam jak #!$%@?ńsko trudną i zarazem ciekawą pasją jest himalaizm. Ukłony dla Polaków, który w takim zajebistym czasie dotarli do Francuzki, przejdą tą akcją do historii. Szkoda chłopa, bo nie znając głębiej jego historii wydawał się takim wporzo ziomeczkiem, który miał pasję i oddał się jej w 101% podchodząc 7 raz pod tą samą górę. Emocjonalnie związałem się z nim, pewnie jak niejeden z nas.
@grave: Pozdrawiam, właśnie sobie wstałem w środku nocy z ciepłego łóżka i stwierdzam, że zajebiście jest żyć i móc sobie w ciepłym łóżku spać, gdy mój long na btc rośnie, więc przestawiam alarm ponad 12000$ i idę dalej spać.

No ale na pewno reszta żyjących, spędzających spokojnie życie mirków z pasjami nie zahaczającymi o tendencje samobójcze ma ból tyłka o to, że nigdy nie będą tak wyzwoleni, jak ten gość zamarzający
@erwit: samo zdobycie szczytu to ostatnia prosta (i najtrudniejsza) wiąże się z pokonaniem wielu obozowisk i baz. Często początkowe bazy i obozy to nie namioty pełne martwych himalaistów a dobrze zoorganizowane centra wypadowe gdzie można uzupełnić zapasy a w razie problemów stanowią też piewsze centra pomocy medycznej.
Do tej pory nie specjalnie mnie to obchodziło, jakoś automatycznie zaakceptowałem głosy mówiące "sam się o to prosił". Dopiero dziś po południu do mnie dotarło.
Siedziałem z rodziną w restauracji przy bogato zastawionym stole, spędzaliśmy miłe sobotnie popołudnie. Mój brat zakłócił je wspominając o wydarzeniach z Nanga Parbat. I chyba właśnie ten moment przerwanej rodzinnej atmosfery bezpieczeństwa i sielanki pozwolił mi dostrzec dramat jaki przeżywali himalaiści. My - zadowoleni ze spędzanych z
Mnie to nie obchodzi że ktoś się śmieje z zmarłego (prawdopodobnie) ale to że niektórych mirków boli to że umarł robiąc to co lubił a nie na zawał serca od zbyt dużej ilości #!$%@? tłuszczu tak mnie bawi jak nigdy XDDD
Co takiego "hardcorowego" zrobiliście w życiu czym możecie się pochwalić? Rozumiem że to wy jesteście tymi ludźmi którzy jak już z kimś rozmawiają to gadają o tym co było w TV