- A to kto, dziadku? - zapytał zaintrygowany młodzieniec wskazując na gracza o pięknym, dziewczęcym skinie.

- To... To xxxnatalka2004xxx. Moja pierwsza prawdziwa miłość. - odparł starzec z posępnym wyrazem twarzy.

Wnuczek zamarł.

- Opowiesz mi o niej?

- Oczywiście. Zapamiętaj tą lekcję, chłopcze.

Chłopak z zaintrygowaniem pokiwał głową.

- Więc tak. Z xxxnatalka2004xxx poznaliśmy się na pewnym serwerze. Nic specjalnego, pewnie dzisiaj już nie istnieje. Ja miałem
źródło: comment_inQCCMOyaVmU8CFoPU0TE20s0gGudGGQ.jpg
Słuchania muzyki z minecrafta ciąg dalszy. Gdy pierwszy serwer na którym grałem rozpadł się przez brak graczy, porzuciłem go jako ostatni. Dokonałem symbolicznej naprawy gigantycznego monumentu na spawnie i odszedłem. Do kolejnego serwera dołączyłem 2 dni później. Był bardziej aktywny od poprzedniego, minimalnie 7 graczy. Pobłądziłem trochę po zniszczonym przez ludzi spawnie, oraz rozpisywałem się na całe linijki dla czego należy unicestwić czarną rasę (dla jaj ofc). Moje śmieszkowanie się opłaciło, bo
Słucham se muzyczki z MC i mam nostalgiczne flashbacki z czasów gdy grałem na ulubionym serwerze. Podróżowałem, budowałem maszyny, tworzyłem historię tamtego miejsca i handlowałem z ludźmi. Najmilej zapamiętałem przybycie do bazy Iceberg. Gdy moja pierwsza baza w której produkowałem ciasto dyniowe została zniszczona, znalazłem seed serwera, pogrzebałem w wyszukiwarce biomów i znalazłem idealne miejsce do zamieszkania. Oddalone o ok. 40 tysięcy bloków gigantyczne lodowce które później nazwałem bazą Icenberg. Podróż zajeła