#sepecharecenzuje Midsommar. W biały dzień (2019)
Dwa miesiące po seansie, ale zrecenzować warto, może ktoś się skusi. O ile horrorów zwyczajnie nie lubię, tak perełki pokroju Midsommara przywracają wiarę w ten specyficzny gatunek. Ari Aster sprawił, że po raz pierwszy na sali kinowej poczułem autentyczną grozę. I nie był to strach jak przy śmieciowych dżampskerach, ale prawdziwe przerażenie, którego w filmie nie zaznałem od seansu Znaków i Osady jako gnojuch. Za
Dwa miesiące po seansie, ale zrecenzować warto, może ktoś się skusi. O ile horrorów zwyczajnie nie lubię, tak perełki pokroju Midsommara przywracają wiarę w ten specyficzny gatunek. Ari Aster sprawił, że po raz pierwszy na sali kinowej poczułem autentyczną grozę. I nie był to strach jak przy śmieciowych dżampskerach, ale prawdziwe przerażenie, którego w filmie nie zaznałem od seansu Znaków i Osady jako gnojuch. Za


























#midsommar