Mirki i mirabelki, opowiem wam pewną historię która mi się dzisiaj przytrafiła.
Wracamy z pracy jadąc samochodem pięcioosobowym. Mieliśmy komplet pasażerów, czyli jechaliśmy w piątke.
Ja siedziałem na tylnej kanapie po lewej stronie wraz z Moniką po środku i Oliwią po prawej stronie.
Wysadziliśmy pasażera Marcina który siedział z przodu więc zwolniło się miejsce dla kogoś, najlepiej jakby ktoś z tyłu poszedł do przodu aby nie cisnąć się z tyłu. Monika chciała wysiąść
Wracamy z pracy jadąc samochodem pięcioosobowym. Mieliśmy komplet pasażerów, czyli jechaliśmy w piątke.
Ja siedziałem na tylnej kanapie po lewej stronie wraz z Moniką po środku i Oliwią po prawej stronie.
Wysadziliśmy pasażera Marcina który siedział z przodu więc zwolniło się miejsce dla kogoś, najlepiej jakby ktoś z tyłu poszedł do przodu aby nie cisnąć się z tyłu. Monika chciała wysiąść


















@Vestiq: prawidłowo, na szacunek się pracuje, a nie wymaga. Jak ktoś nie potrafi rozmawiać inaczej niż w trybie rozkazującym to na takie traktowanie zasługuje. Znałem jedną taką księżniczkę której sie należy bo ma cipe, bo prawdziwy facet szanuje babki, bo tak. Taki typ księżniczki. I co? Zalicza zderzenia ze ścianą raz za razem, już połowa firmy w której pracowaliśmy jej nie trawiła, chciała być szanowana za bycie księżniczką