Friendzone - pojęcie z psychologii związków oznaczające stan w relacji między dwoma osobami, w którym kobieta widzi w mężczyźnie tylko „przyjaciela” i nie chce związać się z nim, mimo że go lubi i mu ufa. Pojęcie to z języka angielskiego oznacza „strefę przyjaciół”. Zostało spopularyzowane w 1994 roku za sprawą serialu „Przyjaciele” w którym Ross Geller nazywany jest „władcą friendzone’a”. Termin ten jest rozpowszechniony wśród anglojęzycznej młodzieży.

Do Polski termin „friend-zone” przywędrował
  • Odpowiedz
@Sordi: ale te friendzonujące baby to też niezłe pindy. niezależnie od tego jak bardzo to zdjęcie jest ustawione, nienawidzę takich księżniczek, którym się wydaje, że wszystko mogą i im się należy, a inni ludzie to pionki, którymi można sterować jak się chce.
to był #boldupy . dziękuję za uwagę.
  • Odpowiedz
Mirkacze, mam pytanko morze mondre moze gupie. Moja znajoma idzie do #tebedukacja (wiem wiem, nie musicie komentować, jak chce to niech idzie) i zapisała się metodą manualną w sekretariacie. Ona cannot into internet i dopiero zauważyła że jest rejestracja elektroniczna. I pyta się mnie co jeśli po zapisie w sekretariacie zrobiła rejestrację elektroniczną. Sądzę jednak że w takim wypadku możliwe że wtedy w bazach mieliby jej dwie rejestracje. Dobrze myślę
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@nyskall: Wydaje mi się, że osoba pracująca w sekretariacie i tak wprowadza te dane do jakiejś bazy danych itp. - wyskoczy jej duplikat, to nie wprowadzi danych po raz drugi. Nie widzę problemu :)
  • Odpowiedz
Opowiem Wam krótka historię Mirki. Mam nadzieje, że zapamiętacie wnioski z niej wyciągnięte ;)

(będzie bez screenów- nie jestem typem, który udostępnia swoje prywatnie rozmowy)

Mam kumpelę (na potrzebę tego portalu niech będzie #friendzone), która ma chłopaka. Ona 19 lat ( w tym roku matura po technikum), jej wafel 22 (student w mieście oddalonym od miejsca zamieszkania kumpeli o 200 km; pracownik korpo, bo ogarnia 3 języki). Ogólnie szczęśliwa para przez
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@MerczuL: Niewątpliwie koleś miał jakiś powód do zdrady. Wina zawsze leży po obu stronach. Niemniej Twoje tłumaczenie to klasyczny przykład nazywania gówna kwiatkiem- bo tez ma jakiś zapach. Na coś takiego godzić się nie mogę.
  • Odpowiedz
Mirki i Mirabelki słucham sobie RMFMaxx a tam koleś ewidentnie stara się wyjść z #friendzone dzwoni do radia i mówi że chciałby się umówić na randkę ze swoją przyjaciółką z którą ostatnio się pokłócił xD i na koniec jeszcze rzuca tekstem "Kaśka zadzwoń do mnie" #heheszki
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach