Z fb pana Szczotkowskiego (notabene SLD):

Pani Zawadzka, gdzieś pomiędzy opowieścią o palmie, a monologiem o lennie Watykanu przyznała, że 6 stycznia przeszła zabieg aborcji. Co ciekawe to kolejna feministka, która się do tego przyznaje. Dlaczego więc Panie feministki roszczą sobie prawo do bycia edukatorkami seksualnymi polskiego społeczeństwa, jak co rusz jakaś jest w niechcianej ciąży?

Dlatego właśnie jestem przede wszystkim za normalną i wolną od ideologii edukacja seksualną prowadzoną przed psychologów,
Zastanawia mnie jedna rzecz..

W słynnym już programie z feministka oraz księdzem katolickim, pani Anna Zawadzka na dowód tego, iż posiada pełnię praw i wiedzy do wypowiadania się na temat aborcji, pochwaliła się, iż poddała się temu zabiegowi w styczniu bieżącego roku.

I teraz mam tu problem pewien.. pani ta jest lesbijką, pozostaje w związku z niejaka Ygą Kostrzewą. A przynajmniej znana jest jako jej partnerka. Skąd więc ciąża? Może myślę stereotypowo