Wyobraźmy sobie że gdzieś w równoległej rzeczywistości zarząd Stali Mielec ląduje w Barcelonie by ją ratować przed kryzysem. Przecież z ich know - how operacji na długach dzisiaj ten klub byłby bogatszy co najmniej o 3 puchary Ligi Mistrzów. Na jakiś plackach co sprowadzaliby by łatać dziury zarabialiby grube miliony.
Prawdziwy kryzys rozpocząłby się dopiero po wyjściu na prostą. Nagle okazałoby się że nikt w klubie nie umie zapłacić faktury na czas.
Prawdziwy kryzys rozpocząłby się dopiero po wyjściu na prostą. Nagle okazałoby się że nikt w klubie nie umie zapłacić faktury na czas.
























A dejta spokój.....
#fcbarcelona