Przychodzi smok na leśną polanę ze zwierzętami i pyta:

- Nazwisko?

- Niedźwiedź.

- Smok: Wpisuję cię na moją listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cie zjem.

- Nazwisko?

- Wilk.

- Smok: Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cie zjem.

- Nazwisko?

- Zając.

- Smok: Wpisuję cię na listę. Jutro stawisz się tu na polanie i cię zjem.

- Zając: A można nie
".... W szpitalu na jednej sali leży dwóch mężczyzn do jednego z nich podchodzi lekarz i mówi :

L : Mam dla Pana dwie wiadomości jedną dobrą drugą złą od której mam zacząć ?

P : Zacznijmy od tej złej wiadomości

L : Musimy Panu amputować obie nogi

P : Rozumiem A ta dobra wiadomość jak brzmi ?

L : Kolega z łóżka obok chce kupić Pana kapcie......"

#humor #heheszki #dowcip #
W pewnej firmie nastał nowy dyrektor. Zwołał zebranie wszystkich pracowników i mówi:

- Od teraz nastają nowe porządki!

- Sobota i niedziela są wolne, bo to weekend.

- W poniedziałek odpoczywamy po weekendzie.

- We wtorek przygotowujemy się psychicznie do pracy.

- W środę pracujemy.

- W czwartek odpoczywamy po pracy.

- W piątek przygotowujemy się do weekendu.

- Czy są jakieś pytania?


#suchar #heheszki #dowcip #korposwiat
Pewna bogata Pani w wieku ok 50tki nie była zadowolona z wyglądu swojej waginy. W internecie odnalazła klinikę chirurgii plastycznej, która zajmowała się takimi zabiegami. Po konsultacji z mężem zdecydowała się na zabieg.

Po wszystkim budzi się z narkozy a wokół jej łóżka cały personel szpitala bije brawo, obok łóżka stoją dwa bukiety kwiatów.

Trochę zdenerwowana mówi:

-Co to ma znaczyć ? przecież prosiłam o dyskrecję!!! Co to za bukiety?!!!

Na to
Spotyka się dwóch gości w barze. Nie widzieli się parę lat. Siedli przy ladzie i piją piwka. Po paru przychodzi czas na zwierzenia:

-Słuchaj stary. Widzę, że Ty nie masz problemu z podrywaniem dziewczyn, a ja to nawet jak mi się jakaś spodoba, to nie wiem co mam do niej zagadać. Daj no jakąś radę.

-No dobra. Pomogę ci. Widzisz ta blondynę co wchodzi do kibla?

-No widzę.

-Fajna?

-No zajebiiistaa.

-To
Jedzie dziadek maluchem, zgarbiony, a ręce mu się trzęsą na kierownicy jak galareta. Nagle, tuż przed światłami wyprzedziło go nowiutkie, czarne BMW. Dziadek tak się wystraszył, że nie wyhamował i na światłach ostro #!$%@?ł w tył BMW. Z BMW wysiadło dwóch wielkich karków i jeden mówi:

- I co dziadek, #!$%@?łeś...

- Tttak.

- A kasę masz?

- Nnnie.

- A ubezpieczenie masz?

- Nnnie.

- A syna masz?

- Mmmam.

-