Siedzi baca na hali i dłubie coś w wielkim, zwalonym pniu. Przechodzi turysta:
- Baco, co robicie?
- A cółenko.
- Aha. - i turysta poszedł.
Za parę godzin ten sam turysta przechodzi tą samą halą i znów widzi bacę, tym razem skrobiącego już w dużo mniejszym pieńku.
- Baco, a co teraz robicie?
- Baco, co robicie?
- A cółenko.
- Aha. - i turysta poszedł.
Za parę godzin ten sam turysta przechodzi tą samą halą i znów widzi bacę, tym razem skrobiącego już w dużo mniejszym pieńku.
- Baco, a co teraz robicie?

















- Dziękuję wam. Niemcy pozwolili mi tu mieszkać, dali mi mieszkanie, pieniądze na jedzenie, bezpłatną służbę zdrowia, wykształcenie i żadnych podatków.
Przechodzień odpowiada:
- To jakaś pomyłka, jestem Afgańczykiem.
Somalijczyk zatrzymuje drugiego przechodnia i mówi:
- Dziękuję za to, że Niemcy są tacy gościnni!