Mirki! Mirki!
Jechałem dzisiaj autem do centrum załatwić coś w PZU i byłem świadkiem sytuacji, w której dziadek o lasce próbował wejść do tramwaju.
Miał do pokonania 3 strasznie wysokie progi, chwytał za drzwi, które reagowały automatycznie i zamykały się mu przed nosem. Jakaś dziewczyna próbowała mu pomóc, babka motorniczy przepraszała, ale ona nic nie mogła na to poradzić, więc dziadek zrezygnowany po kilku próbach (raz prawie spadł na ulicę) poszedł z
Jechałem dzisiaj autem do centrum załatwić coś w PZU i byłem świadkiem sytuacji, w której dziadek o lasce próbował wejść do tramwaju.
Miał do pokonania 3 strasznie wysokie progi, chwytał za drzwi, które reagowały automatycznie i zamykały się mu przed nosem. Jakaś dziewczyna próbowała mu pomóc, babka motorniczy przepraszała, ale ona nic nie mogła na to poradzić, więc dziadek zrezygnowany po kilku próbach (raz prawie spadł na ulicę) poszedł z
























Ale akcja ratunkowa przebiegła pomyślnie - pisklaki wróciły do budki (przez rękawice), budka została mniej więcej zbita, żeby do jesieni dotrwała bo odpadł daszek i powieszona z powrotem. A rodzice młodych wrócili do budki.;)
śmieszne są te małe pisklaki, takie nieopierzone :D
#dobryuczynek
Poza tym skakałam po jabłonce, żeby znaleźć gałąź na której wisiała budka, bo jakby powiesić na innej to starzy mogliby nie wrocić już. :<
Komentarz usunięty przez autora