Znalezisko: https://www.wykop.pl/link/5075359/lukasz-lamza-my-ludzie-nie-mamy-pojecia-co-robimy-i-bardzo-dobrze/
Link wprost: https://www.youtube.com/watch?v=_7-63RwcEOc
W zeszłym roku zostałem zaproszony na konferencję WUD Silesia, czyli World Usability Day. Co robi filozof przyrody i popularyzator nauki w sali pełnej informatyków, designerów, kreatywnych głów i cholera-wie-kogo-jeszcze? Jak to co.















Pod koniec września wychodzi moja najnowsza książka, napisana wspólnie z fizykiem Marcinem Łobejko - "Co się dzieje w świecie kwantów?" Wydaje nas Copernicus Center Press. Piszę teraz, bo mamy w końcu do pokazania okładkę. :)
W dużym skrócie: z Marcinem studiowałem fizykę i właściwie od czasu studiów aż do dnia dzisiejszego, kiedy tylko mamy okazję pogadać przy piwku, rozmowa prędzej czy później schodzi na filozowanie o fizyce. ;) Bardzo brakowało nam zawsze sensownej, wyważonej książki o interpretacjach mechaniki kwantowej. Z jednej strony takiej, która traktuje poważnie fizykę - czyli spokojnie, powolutku, ale naprawdę sensownie i dogłębnie wyjaśnia "sytuację eksperymentalną": czyli co MÓWI nam świat - a książki pisane przez dziennikarzy naukowych zwykle prześlizgują się nad tymi eksperymentami zdecydowanie za szybko i zamiatają pod dywan różne ważne detale. Z drugiej strony brakowało nam też książki, która traktuje poważnie filozofię, tj. nie stara się robić tego, co 75-90% fizyków, czyli bagatelizować problemy interpretacyjne albo udawać, że w ogóle ich nie ma. Nie chcę, broń Boże, walić w konkurencję, ale "Kwantechizm" Andrzeja Dragana doskonale ilustruje tę tendencję. Świetna książka, jasne, ale to programowe nastawienie antyfilozoficzne bywa momentami wręcz absurdalne i jest po prostu kompletnie nieuzasadnione. Co więcej, całkowicie uniemożliwia ono mówienie o tym, co naprawdę
źródło: comment_2F5I5zwBkBn5iWxIx1AKK3DdIs4K8hC8.jpg
Pobierz@LukaszLamza: To jakiś słaby research zrobiłeś. W latach 50. pojawiło się wyrażenie "interpretacja kopenhaska". Natomiast pod koniec lat 20. Heisenberg pisał o "duchu kopenhaskim w teorii kwantowej", co i tak nie ma większego znaczenia, bo to tylko kwestia nazewnictwa. Mechanika kwantowa była wtedy tym, co teraz nazywamy interpretacją kopenhaską. Z Bohrem owszem dyskutowali, ale w końcu doszli do tego, że mówią o tym samym, i w tej samej książce (wyd. w 1930) Heisenberg pisze o zasługach Bohra i że jego opracowanie nie zawiera praktycznie niczego nowego w stosunku do tego, co pisał Bohr.
@Clermont: OK, może to nam pomoże dojść do źródeł nieporozumienia.
Englert na wstępie zawęża termin "interpretacja" do następującego znaczenia: "interpretation is the link between the formalism and the phenomena", gdzie w dodatku terminem "phenomena" wydaje się obejmować wyłącznie wyniki eksperymentów. No cóż, jeżeli tak zdefiniować "interpretację QM", to rzeczywiście nie ma z nią problemu. Reguła Borna i dziękujemy. OK, ale przecież nie o to chodzi w "interpretacjach" tak, jak termin ten jest rzeczywiście