Opanował go wówczas duch Pana i przyszedłszy do Aszkelonu zabił trzydziestu mężów, a ściągnąwszy z nich łup, dał szaty ozdobne tym, którzy mu rozwiązali zagadkę. Potem uniesiony strasznym gniewem wrócił do domu swego ojca.
Otooo słowo Bożeeee...
Jako, że byłem ministrantem przez jakieś 6 lat (nie dostawałem snickersów :(, ale mimo wszystko księża z którymi współpracowalem w 80% byli w porządku) postaram się codziennie wrzucać pod tagiem #slowonaniedziele

























Nie da się udowodnić nieistnienia czegokolwiek. Jeżeli stwierdze, że gdzieś w przestrzeni kosmicznej lata świecący czajnik, to potraktujecie to mało prawdopodobnie. Jeżeli informacja o czajniku będzie pompowana wymyslonymi historiami i wpajana od najmłodszych lat ludziom przez całe wieki, to zaczną się zastanawiać albo wierzyć, ale nigdy nie zanegują jego istnienia.
Taka właśnie logika łączy ludzi z Bogiem i często pada
Bzdura.
Czemu niby miałbym ci coś udowadniać?
Możesz się modlić do czajnika w kosmosie i obchodzi mnie to tak samo jak sytuacja geopolityczna w północno wschodniej Etiopii.