To że istniejemy sami we wszechświecie jest mniej prawdopodobne od tego że istnieje ktos oprócz nas, bo my jesteśmy tego przykładem, więc szansa że powstało życie gdzieś we wszechświecie podobne do naszego na ziemii, jest bardziej prawdopodobna. Jeśli masz wątpliwości, pomyśl jeszcze raz i zastanów się czy nasze istnienie nie jest przykładem na to iz jest wieksze prawdopodobienstwo że we wszechświecie istnieje inna cywilizacja niż na to że nie istnieje ??

#
@bobicjusz: jakkolwiek jest to zagadnienie naukowe, tak nie ma dla nas zbyt dużego wymiaru merytorycznego. Tak samo tego rodzaju wnioskowanie nosi bardziej znamiona filozofii, niż nauki - bo w oparciu o podobną logikę jest większe prawdopodobieństwo, że żyjemy w idealnej symulacji komputerowej, niż że rzeczywiście istniejemy.
Dopóki nie będzie jakichś dowodów za czy przeciw (o te to dopiero będzie trudno), to świat naukowy nie będzie też zbytnio sobie tym głowy zawracał
No elo kosmiczne świry.

Dobrze że @toute-verte przypomniała mi o tej recenzji, bo kurzy się na dysku. Pozdrawiam

Parę osób prosiło mnie o zrecenzjonowanie książki tego murzyna od kosmosu, czyli „Astrofizyka dla zabieganych” Neila deGrasse’a Tysona.
Każdy kto oglądał „Cosmos”, czytał artykuły lub słuchał wykładów, wywiadów Neila, wie że kolo ma łatwość mówienia i sprzedawania wiedzy. I tak samo jest w książce. Czyta się ją szybko, łatwo, przyjemnie. Rzeczywiście jest to pozycja
@pixtri: przeczytałem i nic ciekawego się nie dowiedziałem (chociaż w moim przypadku, ze względu na wykształcenie, to nic dziwnego). Czyta się lekko, ale wydaje się, że jest tam istny informacyjny chaos - książka jest mało spójna, a ciekawostki są tak strasznie wybiórcze, że ma się wrażenie "skoków" tematycznych.

Drażnią trochę odniesienia do wiary i to też wybiórcze. Newtona tak się zachwala, a o tym, że był religijnym świrem to próbuje się