Jeśli chodzi o wymiar kary, to należy pamiętać, że na wniosek szefów zespołów – w tym także Hornera – od dobrych kilku lat sędziowie nie biorą pod uwagę konsekwencji danego incydentu. Nieważne, jak zakończył się incydent – kto ile pozycji stracił, kto wypadł z toru, kto rozbił samochód. Liczy się samo przewinienie i do tego dopasowywana jest kara. Bardziej surowa, jeśli kierowcy można przypisać wyłączną winę – jak Kimiemu Räikkönenowi za
źródło: comment_16266792497B7AhHBFtB63Td1qcHOvQd.jpg
Pobierz- MatiKorek
- fordern
- KaMaTwo
- zwaldemar
- dr_getsome
- +8 innych













10 sekund kary to kara w sam raz za to przewinienie. Brak kar i uznanie tego za incydent wyścigowy też dałoby się obronić.
#f1