Dzień dziesiąty, Frombork- Jantar. O ile wzgórza na północ od Elbląga pokonałem sprawnie, to jazda z Elbląga do Jantaru pod wiatr ~20km/h była męczarnią. Dzisiaj pozostało tylko 50 km do Gdyni i powrót pociągiem.
@menmikimen: Robiłem sobie kanapki pod tą samą wiatą na GV w Krzekotach ze 3 tygodnie temu! Tak wiem, super ciekawa ciekawostka ( ͡°͜ʖ͡°) Też padało tego dnia, choć bardziej rano i ulewy w czasie jazdy na szczęście mnie ominęły. No ale ten odcinek Pieniężno-Krzekoty to w większości mokry szuter, to potem pod tą wiatą jak spotkałem parę z Francji, to się śmiali że nie
Dzień ósmy, Wilkszyn k. Srokowa - Kandyty. Zbliżam się coraz bardziej do celu. Wzniesienia się skończyły, pozostało tylko jedno duże przed Elblągiem. Niestety drogi, którymi jest poprowadzone green velo są tutaj czasem w fatalnym stanie. Odcinek miedzy Pieszkowem a Górowem Iławskim, był istną tragedią. Na szczęście polanie nim był fajny skuterek ʕ•ᴥ•ʔ. Aktualnie jestem już w trasie i czekam pod wiatą
Dzień siódmy, Trójstyk - Wilkszyn k. Srokowa. Kolejne kilometry, kolejne wzgórza, tylko że już na Warmii i Mazurach. Rower się trzyma dobrze, jedynie support trochę skrzypi. Na szczęście polanie go wodą pozwala na minimalizację hałasu. Widoczki fajne, tylko podjazdy już zaczynają dawać w kość.
Dzień szósty, Augustów- Trojstyk Polska-Litwa-Rosja. Połowa trasy oficjalnie za mną. W Suwałkach udało się wymienić hak przerzutki (dzięki @AusserKontrolle za poelcenie sklepu Tandem), w samą porę na wzgórza na północy. Okolice Jeleniowa to naprawdę malownicze tereny, polecam.
@menmikimen: Luzik. Odpowiedni ludzie na odpowiednim miejscu i całkiem fajny wybór eskerów w ofercie
Okolice Jeleniowa to naprawdę malownicze tereny, polecam.
Chyba Jeleniewa ( ͡°͜ʖ͡°) i tak, a okolice jeziora Szelment i północna część Suwalszczyzny to w pyte traski no i masa podjazdów więc jest gdzie robić nogę ( ͡°͜ʖ͡°)
Dzień piąty (tym razem na prawdę), Kurowo - Augustów. Niestety ciężki dzień. Pod koniec przeklinałem wszystko i wszystkich. Jednak po dojechaniu do Augustowa i zjedzeniu obiadu, morale się podniosło. Dzisiaj Niestety wygląda na to, że jestem skazany na jazdę w deszczu. Jednak jestem na to przygotowany. Najważniejsze dostać się do Suwałk i wymienić hak.
Dzień piąty, Narewka - Kurowo. Niestety pojawiły się pierwsze problemy z rowerem. Po zajechaniu do serwisu w Białymstoku okazało się, że hak przerzutki mam do wymiany (╯︵╰,). Udało mi się jednak zamówić już tę część i powinna za niedługo czekać na mnie w #suwalki . Przy okazji pytanie do mieszkańców tego miasta; Czy jesteście mi w stanie polecić jakiś serwis rowerowy,
@menmikimen dziwna sprawa że hak sam się wygiął od zwyczajnej jazdy. No chyba że gdzieś uderzyłeś przerzutką? Nie wiem jak serwis, ale jak masz multitoola, to powinieneś temat ogarnąć pod paczkomatem w 15-30 minut. Do skręcenia koło, przerzutka od haka i hak od ramy.
Przy okazji pytanie do mieszkańców tego miasta; Czy jesteście mi w stanie polecić jakiś serwis rowerowy, który mógłby mi jutro od ręki wymienić ten hak?
Dzień trzeci. Mielnik - Narewka. Pierwszy dzień na Podlasiu i już widać różnicę w drogach. O ile w Lubelskim green velo przebiega niemal wyłącznie przez drogi asfaltowe oraz drogi rowerowe z kostki, to tutaj niestety standardem są "drogi utwardzane piachem". Jednak nie jest to nic co by mnie mogło pokonać (⌐͡■͜ʖ͡■).
Dzień drugi. Włodawa - Mielnik. Trochę dłuższa trasa niż poprzednio. Nocleg znowu w najętym pokoiku, nie wiem czy dał bym radę pod namiotem po tym dystansie. Dzisiaj celem są okolice Białowieży ᕦ(òóˇ)ᕤ
Dzień pierwszy. Chełm - Włodawa. Pierwszy dzień tripa. Wszystko przebiegło bez zakłóceń. Zjadłem dobry obiad i się wyspałem w lokalnej agroturystyce. Trasa 100% asfalt, niestety nie zawsze dobrej jakości (╯︵╰,). Jak na razie odczucia dobre. Dzisiaj pierwszy poważny dystans (
Kolejny urlop i kolejny rowerowy #spierdotrip ( ͡º͜ʖ͡º) W zeszłym roku pokonałem trasę EV10 w części polskiej, w tym biorę się za green velo. Nie jestem jednak szaleńcem, więc na celownik wzięłam jedynie fragment z Chełma do Elbląga, przez Białystok i Suwałki. Na koniec jeszcze zaplanowałem dojazd do Gdyni. Łącznie moja trasa ma około 1200km. Już jadę pociągiem na
Czy zmieniłbyś coś w swojej trasie na odcinku od Mietkowa do Szklarskiej? Jakieś nieprzejezdne odcinki? Wyjątkowe uje*y? Pytam, bo jestem z tamtych okolic i chcę ukraść Twój gpx :P Chodzi mi po głowie wycieczka do Szklarskiej i powrót szynobusem do Imbramowic.
@pdk_kmwtw: Nie, nie było nic trudnego, było parę odcinków na drogach ziemnych (Zarów-Jaworzyna Śląska i odcinek leśny za jaworzyną), ale poza jednym szlbanem co musiałem objechać, nie było nic trudnego. Najgorszy był wjazd do Szklarskiej, który sobie wybrałem, jak nie przepadasz za podjazdami ~10%, to rozważ dojazd DK3 do centrum.
Dzień dziewiąty - zaległy. Tarnów Jezierny - Głogów. Po powrocie do domu nie miałem nawet siły wrzucić ostatniego wpisu z wyprawy, czyli dojazdu do stacji kolejowej i powrotu do Wrocławia. Wrzucam też przy okazji wszystkie praco-domy i inne miejskie tripy,
Dzień siódmy, Maszewo - Tarnów Jezierny. Ostatni dzień. Zaplanowałem drogę przez las, a w lesie niestety piach (╯︵╰,). Dodatkowo raz na środku trasy znalazłem ogrodzoną instalację wojskową, przez co musiałem ją wymijać lasem na przełaj. Dobra wiadomość jest taka, że to już koniec mojej wyprawy. Teraz chilluje że znajomymi nad jeziorem.
Dzień szósty, Erkner - Maszewo. Po przedzieraniu się przez przedmieścia Berlina przedwczoraj, podjąłem decyzję, że lepiej będzie podjechać s-bahnem poza miasto. Przy okazji obczaiłem po drodze fabrykę Tesli. Zmieniłem też trasę, żeby jechać przez Słubice a nie przez Gubin, co również pomogło mi zaoszczędzić trochę drogi. Ale, jako że w przyrodzie nic nie ginie, od początku podróży miałem wiatr w twarz o prędkości ~25 km/h (
Dzień dziesiąty, Frombork- Jantar.
O ile wzgórza na północ od Elbląga pokonałem sprawnie, to jazda z Elbląga do Jantaru pod wiatr ~20km/h była męczarnią.
Dzisiaj pozostało tylko 50 km do Gdyni i powrót pociągiem.
#
źródło: 1000014505
Pobierz