- Wybaczcie pośpiech - Kanclerz przywitał spóźnionego sędziego Zoidberga i patrzącego na niego podejrzliwie sędziego Tehn'o Kratusa. - Normalnie sam miałbym zastrzeżenia do takiego trybu, dlatego też pozostałe sprawy - w tym wasza - są tymczasowo odroczone, ale po pierwsze dowody są oczywiste,a po drugie grozi nam paraliż całego systemu. A na to, w dobie wojny i kryzysu... - Nie
@kvvach: na nagraniach widać jak Homokomando likwiduje czterech bandytów, którzy włamali się do więzienia, następnie rozkuwa trzech więźniów i skuwa dwóch włamywaczy, którym okazują się być senatorowie Tanken i Caius. Pojawia się hologram z Szechterem Prydem który podczas przesłuchania nakazuje jednemu z komandosów uderzenie kolbą karabinu senatora Tankena. Następnie nagrywający wyprowadza trzech uwięzionych Najemników na zewnątrz i wprowadza do ich promu, lecącego do Nar-Shadda.
Światło pochodni rozświetliło jaskinię w naprawdę niewielkim stopniu. Echo niosło rytmiczne uderzenia kropel wody o wyżłobienia w skale. W zapachu unosił się fetor gnijących roślin. Twi'lekanka wyciągnęła z kieszeni lokator, spojrzała na lekko podświetlony ekran i ponownie schowała go do kieszeni. Pochodnia zaledwie po minucie zgasła, najprawdopodobniej od warunków panujących w jaskini. Zielone ostrze miecza świetlnego znacznie skuteczniej rozgoniło ciemność.
Studiuję w bibliotece Jedi mała szansa na zwiększenie losowej statystyki mała szansa na dokonanie odkrycia i zyskanie akcji indywidualnej z nim związanej
Mistrz Stah Schek wszedł na mówinicę z pzygotowanym oświadczeniem:
1. Zakon Jedi uznaje byłego mistrza Lorisasa oraz jego ucznia Tesiliusa za niebezpiecznych przestępców, wedle naszych informacji, współpracują oni z renegatem Jamesem Spockiem oraz załogą Galak Pizzy. Zalecamy podjęcie wysokich środków ostrożności. Zalecamy niekontaktowanie się z tymi niebezpiecznymi osobnikami. Jednocześnie uznajemy każdego współpracującego z powyższymi za przestępcę i będziemy go ścigać z największą determinacją, także senatorów udzielających im schronienia na swoich planetach.
Kanclerz niemal wbiegł do niewielkiej sali, stanowiącej punkt zebrań najpotężniejszych senatorów.
- Przesłałem wszystkim kopię raportu dotyczącego misji dyplomatycznej na Nal-Huttę. Możecie nie lubić jedi - tu omiótł całą salę zimnym spojrzeniem - ale fakty są jasne - oficjalnych przedstawicieli Republiki, objętych immunitetem dyplomatycznym. zaatakowano. Daliśmy Huttom zbyt wiele szans, wyciągaliśmy do nich rękę zbyt wiele razy marnując czas i zasoby, a oni w odpowiedzi wbijają nam miecze świetlne w plecy raz
Świadomość zamknięta w kokonie Ból. - Tak przeszywający - jęknął w rozpaczy i cierpieniu jeden z wielu głosów w głowie. - Czemu? Za jakie grzechy musimy to czuć? - odpowiedział niby inny głos, lecz w identycznym tonie. - Nigdy tego nie chciałem. Nie prosiłem o to! Czemu więc przepala to moje trzewia żywym ogniem? To nie może być kara! W końcu nie ma winy... - Najwyraźniej nie wszystko musi mieć przyczynę.
Wychodząc z biblioteki matestro nie potrafił oprzeć się uczuciu bezsilności.
- Kolejne imiona poległych towarzyszy szturmują łącze komunikatora niczym Karaczany wybrzeża wysp Gre'kos. Republikę trawi wewnętrzna choroba, rozprzestrzenia się, lecz jej ognisko pozostaje w ukryciu. Gdzie w tym wszystkim jestem ja?
Jednak się myliłem, nawet zasrane misje dyplomatyczne czyhają na moje życie. Umiejętności Jedi miały dać nam przewagę a tak naprawdę ratowały życie. Na szczęście mistrz w porę wykrył podstęp. Następnym razem zabieram z sobą blaster, który mam schowany w skrzyni. Cholera idę napić sié czegoś mocniejszego.
Kormak Lacheb Garol, mój stary druhu i wierny przyjacielu... Skocz po wino. Haha, ale zaje[fajnie]. A mówili, że strzelanie z armaty do mrówki jest bez sensu.
Zawiasy w skrytce z soczewkami powoli się wyrabiały. Kruul wyciągnął z niej kolejne żółte i zielone szkiełka, wykonane z rzadkich w Galaktyce minerałów szlachetnych.
W sali zaległa cisza. Auron patrzył jak na ekranie pokazują się nazwiska poległych. "Ah, to jest cena która płacimy za służbę republice" pomyślał gorzko. To nie były pierwsze ofiary wśród Jedi, ale tym razem było inaczej. Jelodan był mu jak brat... @kolorowy_jelonek
(( OOC: To uczucie, gdy kolejni Jedi giną przez międzyplanetarną korporację zwaną Galak Pizza, a Republika ma to w doopie xD. Ekscelencjo Kanclerzu zrób coś w końcu, bo cały Zakon wymrze ( ͡°ʖ̯͡°) ))
- To będzie dwa tysiące kredytów - uśmiechnęła się sprzedawczyni. - Czy potrzebuje Pan czegoś jeszcze? - Tak, aktualną mapę Republiki - odparł Xidus. - Proszę podłączyć swiatłowód do myśliwca, zaraz sobie zaktualizuję oprogramowanie.
Mateo Walas'hk - Rozkazy były jasne! Miało się obyć bez ofiar, co tam się stało?! - Sytuacja wyrwała się spod kontroli senatorze... - wyjąkała przerażona dowódczyni Sił Planetarnych. Jej błękitna holograficzna sylwetka co chwilę znikała i pojawiała się. - Matko! Gdybym tam był to sam bym blasterkiem to załatwił... - uderzenie w stół zrzuciło rzeczy z biurka senatora. - To ja... Przygotuje raport...
Tar'vrven'heq był wyraźnie wzburzony, jednak w przeciwieństwie do niektórych potrafił panować nad swoimi emocjami. Usiadł w pozycji do medytacji, a Jett-Dari i Auron chwycili za stery statku. Znał się na medytacji, wiedział że w takim stanie jak teraz nie powinien odcinać od emocji. Pozwolił myślom i emocjom swobodnie przepływać przez swój umysł. Czuł gniew na Jamesa Spocka i nowego senatora Skarpetonu, satysfakcję z udanej konfrontacji z siłami planety, dumę z Padawana oraz
- Co jest właściwie źródłem tak potężnej Mocy u Spocka? - Aqumulus głowił się nad tym problemem od jakiegoś czasu wraz z innymi członkami Zakonu. - W mojej ocenie? - zapytał Kruul, a gdy dostrzegł przytaknięcie ze strony mistrza Colla, kontynuował. - Niezwykły talent. Zawsze był potężny, ale do tej pory nie udało mu się rozwinąć skrzydeł.
< OOC: To uczucie kiedy najpotężniejszy twór w Galaktyce i często porównywani do bóstw wojownicy nie potrafią złapać paru śmieszków i co gorsza dostaje w------l z organizacji zwanej, eh... tak, Galak Pizzą >
Co ten James najlepszego narobił... a taki porządny mistrz był, zawsze "niech moc będzie z Tobą" mówił... przebileś mi serce James, zranileś do żywego, byłeś dla mnie jak brat. Te wszyskie wspolne treningi, te wycieczki w góry, ten alpaki łyk i dyskusje po świt w jaskini. Echhh.
Jedno mi nie daje spokoju. Jakim cudem ty ich wyleczyleś draniu? Tylko mistrz Spectrum miał taką moc. Czy... czy to możliwe zdobyć taką moc?
Mistrz Jett-Dari Tyraust w swojej holograficznej postaci stał pośrodku sali obrad Rady. Chyba cudem udało mu się dostać parę minut od Rady na wysłuchanie go. Ze złożonymi rękami przed sobą stał prosto czekając na chwilę ciszy, by zabrać głos na temat ostatniej tragedii. Tragedii, która dotknęła go osobiście. I która była też niesamowitą okazją. - ... znałem go od wielu lat, nauczył
Spock ciężko dysząc wstał, splunął na Kaama i nie pozwalając mu wypowiedzieć nawet ostatnich słów przebił jego twarz swoim mieczem. Następnie zabrał pokonanemu jego miecz i podszedł do leżących na podłodze Galaków.
@Gregua: Ale Han dostrzegł, że nie było żadnego miecza. To były tylko halucynacje z niedożywienia pizzą. Dobrze, że został mu chociaż zimniok. Zimniok posili zmęczonego Hana. Ale tak naprawdę zimnioka też nie było. Han wraz z towarzyszami opuścił
- Dziękuję Pani Kanclerz za przekazanie głosu - rozpoczął mowę Qalani Madela, senator Mualiv - Wysoka Izbo, stoimy przez kolejnym ważnym dla Republiki wyborem. W naszych rękach spoczywa wybór Kanclerza, który w tym trudnym czasie poprowadzi nas do rozkwitu i zapewni bezpieczeństwo na długie lata. Rozmów zakulisowych odbyło się wystarczająco dużo, aby nie odwlekać więcej tego tematu. Pani senator Sibaya, proszę czynić
Achtunkus Tehn'o Kratus I - Lider Technokratycznej Frakcji Republiki
=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=
Drodzy senatorzy oraz senatorki. Drodzy mistrzowie Jedi, rycerze Jedi oraz padawani, szanowni Najemnicy oraz Roboty jak i szanowni Obywatele Republiki:
– Ej, zaraz, chłopaki! – krzyczał Xidus za oddalającymi się strażnikami, niosącymi mocno poharatanych więźniów – Jak to macie tu Bactę? Jak macie trzy komory to może się znajdzie czwarta co? Mamy tu kolegę, który na misji ku chwale republiki został mocno uszkodzony. Ej, poczekajcie, proszę... – rzucał coraz wolniej i z coraz większą nutą smutku w głosie najemnik, widząc, że jego prośby są głosem wołającego na puszczy.
Kiedy ambasador opuściła gabinet, atmosfera momentalnie się rozluźniła, strażnik szturchnął lekko mistrzynie, do niedawna jego padawankę i zapytał z uśmiechem na ustach: - Jak wyglądała? Miała bardzo miły głos... - No wiesz mistrzu, yyy... Była bardzo bardzo ładna? Tak! To dobre określenie,
Szanowni Senatorowie, Chciałabym złożyć moją rezygnację ze stanowiska Kanclerza Republiki. Spędziłam w murach Senatu wiele wspaniałych chwil lecz uważam, że czas ustąpić miejsca komuś młodszemu. Chciałabym móc poświęcić większą ilość uwagi mojej planecie Skarpeton oraz mojemu kotu Cytrynowi. To najwyższa pora na zwolnienie i odpoczynek. Będę pełnić funkcję Kanclerza aż do powołania kogoś nowego na to stanowisko, tak jak mówi punkt 13 Konstytucji. Dziękuję Wam za wsparcie oraz zaangażowanie. Niech
Ornn wyciągnął swój holokomunikator i połączył się z mistrzem Aqumulusem. - Mistrzu Coll, jesteś pilnie potrzebny w pokoju z terminalem. - Macie coś? - Tak mistrzu, mamy. I to coś bardzo interesującego... @Akumulat