@jonasz68 Kołchozy w naszym kraju, szczególnie w Polsce powiatowej brutalnie żerują na desperacji (często biednych) ludzi. Są nastawione na fizyczną i psychiczną eksploatację.
Praca w takim miejscu jest niczym dementor z serii "Harry Potter" - wysysa radość z człowieka.
Dlatego, ja wolałem dłużej "poneetować", niż iść do takiej "pracy".
@MASKULINIZATOR: tak, na dzień dobry dwa razy tyle za kawalerkę musisz zapłacić, jak ci rodzice nie dali na start żadnej nieruchomości, (część osób w powiatowym mieszka z rodzicami).
Dodatkowo znasz jakieś korpo, które zatrudnia ludzie bez studiów, a jedynie po technikum/ zawodówce, którzy przez ostatnie kilkanaście lat pracowali w kołchozie na produkcji i nic innego nie umieją?
Jak myślisz kogo woli korpo HR, panią Agatę lat 24, świeżo upieczoną magister
Opublikowany przez GUS raport “Prognozy ludności na lata 2023-2060” wskazuje na silny ubytek ludności w Polsce do 2060 roku. Scenariusz główny przewiduje spadek do 30,4 mln osób - to przy dzietności która odbije i będzie stopniowo rosnąć aż do 1.5 w 2060 roku. Przypominam to jest dla gusu ten REALISTYCZNY SCENARIUSZ
26,7 mln - wariant pesymistyczny - dzietność 1.2
Tymczasem już dziś w 2025 roku mamy 1.11, A BĘDZIE GORZEJ JESZCZE,
@nad__czlowiek: nie no 8k netto o ile to może jest warszawa to jest to na pewno dobre wynagrodzenie, spokojnie możesz wtedy kredyt w takim big4 wziąść na te 40 m2. 80% ludzi w dużym mieście zarabia mniej od ciebie
@nad__czlowiek: podtrzymuję zdanie, że nadal to są świetne pieniądze, 80% ludzi w takim poznaniu czy gdańsku ma mniej. Dołóż do tego kolejne 8k twojej partnerki i masz 16. Spokojnie za 10 razem się utrzymacie a pozostałe 6 na wkład własny odłożycie po 2 latach macie wystarcająco nawet na 3 pokoje. W żadnym kraju przeciętny signiel nie jest w stanie uzbierać na wkład własny w rok czy dwa korzystający przy tym
Do ludzi, który mówią, że nie każdy musi mieszkać w Warszawie czy Wrocławiu. Czy wy wiecie jak wygląda rynek pracy w mieście powiatowym, albo nawet wojewódzkim typu Białystok czy Kielce dla typowego absolenta szkoły wyżej kierunku finanse, czegoś prawniczego albo inżynieryjnego?
W powiatowym jest albo kołchoz trzyzmianowy, biedronka albo urząd, gdzie wszystkie stanowiska są obstawione po znajomości.
W małym wojewódzkim za to nawet jak jest jakieś pojedyńcze stanowisko w urzędzie czy mniejszej firmie
@jonasz68: jak ktoś nie ma jakichś super pożądanych skilli na rynku to niech otworzy działalność - i mówię to całkiem serio.
Sam skończyłem budownictwo i na rynku pracy po tym kierunku jest padaka i z tego co wiem za dużo się przez ostatnie parę lat nie zmieniło. W biurach marne płace, na budowach z-------l 10-12h + soboty, jednym słowem dno.
Spośród znajomych znam paru którzy otworzyli działalności niekoniecznie związane z
Prognozuję, że za kilka lat zarobki programistów (prawdziwych, po politechnice) zrównają się mniej więcej z innymi inżynierami typu budownictwa czy energetyki. Oczywiście nadal będą to jak na polskie warunku dobre zarobki (obecnie dla porównania inyżnier budowy zarabia 10-14k brutto, raport hays) ale nie będzie takiego gloryfikowania branży IT, będzie ona jak każda inna dziedzina inżynierii.
Sytuacja w której programiści kilka lat po studiach zarabiają po 20-25k nie jest naturalna i nie może
@jonasz68: z pracą programisty jest taki problem że większość cwaniaczków nie na ZADNYCH kompetencji ani predyspozycji żeby go wykonywać. Nasze zarobki będą rosły i to grubo. Programista zarabiający 10 średnich krajowych będzie standardem.
@jonasz68: no tak, bo weszlismy w optymalny kapitalizm gdzie robol ma dostac tyle zeby przezyc i miec zludzenie ze kazdy sie dorobi jak tylko chce. System ofc niektorym pozwala sie dorobic, co z tego ze to jeden na 1000. Powiedzą patrz ten ma dobra prace i rodzine to ty tez mozesz. A hajs leci do tych co maja kapital.
@jonasz68: Jedzenie było bardzo drogie w PRLu. Zwłaszcza mięso i artykuły zagraniczne. A o jedzeniu na mieście zapomnij, herbata w hortexie kosztowała fortunę.
Medycyna wbrew pozorom może okazać się niekoniecznie tak dobrą profesją jak jest teraz. Stawki typu 100-150 zł za godzinę w POZ mogą realnie nie rosnąć już tak szybko. Na studiach aktualnie jest prawie trzykrotnie tyle ludzi co było jeszcze kilkanaście lat temu. Mamy do czynienia z boomem na ten kierunek. Tak jak to było z informatyką do niedawnego czasu. Wszyscy dobrze wiemy jak nadprodukcja magistrów się skończyła.
@dzordzmen: nie to mam na myśli :)) wiadomo że lekarski zawsze będzie lepszy od takiego kierunku.
Chciałem pokazać, że nadmierne gloryfikowanie medycyny może być szkodliwe. Osoby idące na lekarski licząc na 15k na rezydenturze i 30k na specjalizacji mogą się rozczarować w przyszłości.
Nie istnieją większe wygrywy (pomijająć spadek czy zatrudnienie w firmie ojca) niż osoby z dużych miast, które mają tam domy rodzinne i po studiach nie muszą nic wynajmować, ani samemu się utrzymywać.
Typowy przyjezdny musi po studiach zapłacić za wynajem mieszkania, zapłacić za rachunki i żarcie. Spokojnie 5k się tutaj uzbiera. Tymczasem "gniazdownik" mieszkający z rodzicami całą tę kwotę może zachować dla siebie. Zarabiasz 5,6 czy 7k i praktycznie wszystko możesz odłożyć.
@jonasz68: Z mojego doświadczenia wynika, że praktycznie NIKT kto mieszkał na studiach z rodzicami w dużym mieście nie wydał tych uzbieranych pieniędzy na wkład własny czy mieszkanie. Może są takie przypadki ale mówię jak to wygladało w kręgu moich znajomych. Osoby takie najczęsciej albo opuszczały rodzinne miasto po studiach albo mieszkałyb ze starymi dalej i nadal mieszkają a cały zarobiony hajs przewalają na głupoty. Wyjścia do klubów, nowe samochody, gadżety.
✨️ Obserwuj #mirkoanonim Czy tylko ja mam dosyć tej całej rewolucji AI w korpo, kompletnie nie mam ochoty na jakieś boty, prompty czy uczestnictwo w tych cyrkach i szkoleniach. Ciągle jakieś reorganizacje, gadanie o gotowości na zmianę i transformację. Męczy mnie to wszystko. Chciałbym choć odrobiny stabilości i spokoju, czuję, że czasy sprzed 2019 roku już nie wrócą. Teraz czas będzie tylko na wieczną naukę, technologię zmieniającą sie co dwa lata
@jonasz68 To nie było standardem dwadzieścia lat temu, przynajmniej nie w Polsce. Gdyby było inaczej, to nie miałbyś milionowej emigracji do UK, Francji, Niemiec. Wina leży w tym, że w Polsce janusz biznesu może wszystko.
@jonasz68: Trzeba glosowac przeciwko liberalom i lewicy (ktora zrobila z siebie podnozek liberalow)- silom, ktore najbardziej promuja feminizm i globalizm.
Hejka, orientuje się ktoś czy do big4 - dział doradctwa podatkowego typu CIT, VAT, TP potrzebny jest magister czy wystarczy sam licencjat (uczelnia tutaj to SGH) czy jest szansa iść w górę na menagera, nieposiadając wykształcenia magisterskiego ?
@mprzemo: Jasne, tytuł doradcy bym miał (można go zdobyć mając tylko licencjata) więc zastanawiam się, czy jest sens robić magisterkę potem ewentualnie..
@jonasz68: Ja tam od dziecka na wsi se żyję i jest git. Dobrze płatna tyrka, 8 godzin po 5 dni w tygodniu, generalnie spokój. Rano dojazd zajmuje mi 15 minut, po pracy też 15 minut. Nie wyobrażam sobie żyć w mieście na ten moment, ale jest to nieuniknione bo nie będę wiecznie z rodzicami mieszkał, a na wsi se domu za 2 miliony nie wybuduję - pozostaje wynajem albo życie
@jonasz68: możesz też żyć w dużym mieście ale nie koniecznie w centrum, mieć pracę w tej samej dzielnicy gdzie mieszkasz i nawet nie zauważać większości tych wielkomiejskich problemów
@jonasz68: sierpniowy wieczór pachnący oparami słońca stłumionego cisza nocy…i tylko ty sam pośród tej głuchej eterni przemieszczasz się rozmyślając o tym że życie nie znaczy nic…dopóki sam nie nadasz mu sensu.
@423frewq4f23: Nie doceniasz możliwości rozwoju. Właściciele wypożyczalni kaset też mówili w 90/00 roku "Internet ? - ściągnięcie filmu tam trwa parę dni"
Praca w takim miejscu jest niczym dementor z serii "Harry Potter" - wysysa radość z człowieka.
Dlatego, ja wolałem dłużej "poneetować", niż iść do takiej "pracy".