Z okazji zbliżającej się rocznicy ślubu, zabrałem moją żonę na romantyczną wycieczkę do Poznania. Piękna sprawa. Uroczy Stary Rynek, kolacja przy świecach w małej włoskiej restauracji, długi spacer pod rozgwieżdżonym niebem – słowem bajka. Cały ten klimat wpłynął na moją żonę nader romantycznie i gdy zaczęła do ucha szeptać mi, że czas najwyższy, żeby w Poznaniu stukać zaczęły się nie tylko koziołki, postanowiłem, że pora zbierać się do motelu. Szybko wyszukałem w

gonzollo



















