15-latek zabija nożem typiarę, a premier Donald Tusk odpala narrację o brutalnych grach, przemocy w internecie i freak fightach, niczym podpity wujek prawiący mądrości przy kotlecie.
Nie mówi o wychowaniu, relacjach rodzinnych, przemocy rówieśniczej, alienacji, kryzysach psychicznych i sygnałach ostrzegawczych, które być może ktoś wcześniej przeoczył?
Nikt nie twierdzi, że internet i brutalne treści nie mogą mieć znaczenia, ale











Bo mam jakieś nieodparte wrażenie, że tejże "cenzury" najbardziej obawiają się ci, których internetowa aktywność sprowadza się albo do hejtu, albo do rozsiewania fejurów, albo - w skrajnych przypadkach - do działalności przestępczej. Hasło "wolność słowa" zostało przez nich wypaczone do tego
Jejciu nie biła pokłonów przed świntym jureckiem, bestia