Na studiach miałem taki zwyczaj że co roku umyślnie zmieniałem pokój w akademiku, aby poznać nowych ludzi co rok i wymieniać swoje środowisko. Na czwartym roku trafiłem na niezlego agenta, sąsiada z sąsiedniego pokoju (wspólny łącznik że zlewem). Gość był imprezowiczem i alkusem, coś jak bohaterowie Warsaw Shore. Do tego był bogaty i total Chad. Współlokator trafił mu się informatyk, stereotypowy. Serio. Nie rozmawiali wcale. Nienawidzili się. Chad miał w zimę taktykę

wujeklistonosza
via Android










