Problem publicznej służby zdrowia wydaje się banalny do rozwiązania i nie rozumiem dlaczego nikt tego nie robi. Wystarczy zakazać możliwości prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej w publicznych placówkach. Kontrola dostępu do pomieszczeń jak w korpo, gdzie widać byłoby w raportach czy w danym czasie przyjmował pacjenta na NFZ czy prywatnie i wysokie kary za złamanie zakazu. To jest chore, że lekarz przyjmuje prywatnie, korzystając i zużywając publiczny sprzętu zakupiony z pieniędzy podatników, gabinecie
@sberatel: A myślisz że byliby w stanie nagle wyłożyć kilkaset tysięcy na potrzebny sprzęt specjalistyczny, by dalej prowadzić prywatną praktykę? Nie, bo nie byłoby to dla niego opłacalne. Dlatego zamiast inwestować pieniądze w możliwość prowadzenia prywatnej praktyki woleliby pracować na NFZ
@lentilek: Jeżeli jako osoby "nietykalne" traktujemy osoby które mają około 10 lat stażu pracy, to zgoda. Jest to norma i tak to wygląda w większości publicznych placówek (jeżeli nie wszystkich) i zdecydowanie nie ogranicza się to do ordynatorów - dotyczy to większości lekarzy specjalistów - często nawet w czasie dyżuru na NFZ przyjmują prywatnie "pomiędzy pacjentami". Nawet zwykły lekarz rodzinny, przyjmując mnie w publicznej placówce przekazał na recepcji, że "już
@jedrzej-gromadowski: A gdzie jest kodeks normalności? Wykopek decyduje co jest normalne a co nie xD każdy robi na co ma ochotę i z czym się dobrze czuje. Jeżeli tobie coś nie odpowiada to tego nie rób i tyle. No cóż ale jeżeli życie innych jest ciekawsze niż twoje, to należy współczuć, ze masz takie problemy.
@adi0: W normalnych warunkach nie obchodziłoby mnie co kibole wypisują na transparentach ale po tym jak pisowcy się nimi brandzlowali, to na widok takich banerów mordka mi się cieszy ( ͡º͜ʖ͡º)
Wszyscy o #kpo, tymczasem w Polsce rolnicy od wielu lat wyciągają z budżetu publicznego dużo większe pieniądze. Rolnictwo to branża, która od lat ma dochód gwarantowany. Śmieszą mnie wszelkie narzekania, że rolnictwo się nie opłaca - najczęściej narzeka wtedy "rolnik", który z pokolenia na pokolenie odziedziczył 5 ha ziemi, nigdy nie rozwijał gospodarstwa i nie kiwnął palcem by cokolwiek zmienić, hoduje 10 świń i 20 kur. Tymczasem rzeczywistość jest
@ly000: Po pierwsze to niech wezmą się w końcu za to, że lekarz robi prywatnie na publicznym sprzęcie, często w publicznym gabinecie. Zużywa sprzęt kupiony za publiczne pieniądze, nie ponosząc żadnych kosztów. 100% zysk
@smutny_kojot: Myślę, że wydarzyło się coś zupełnie innego. Dla mnie wybór takiego człowieka przez nasze społeczeństwo jest przekroczeniem moralnej granicy. W poniedziałek rano zdałem sobie sprawę, że z większością tego narodu nic mnie nie łączy i uznałem, że nie chce by mnie cokolwiek łączyło z ludźmi, którzy wybrali takiego prezydenta. Umarła we mnie ostatnia iskierka patriotyzmu. Nie zamierzam próbować dalej dyskutować z kimkolwiek na tematy polityczne, nie mam najmniejszego szacunku
@ossprime: tzn, ja jestem skłonny nawet w to uwierzyć, że im było wtedy lepiej, chodzi mi głównie o mieszkańców wsi, ale jakim cudem twierdzą, że niczego im wtedy nie brakowało i na wszystko mieli. Próbuję to zrozumieć, gdy moi rodzice mieszkają w małej miejscowości ~40k mieszkańców i mają zupełnie inne odczucia co do czasów PRL. To są bardzo przeciwstawne historie - jedni mówią, że wszystko mieli, wszystko było dostępne, a
@ossprime: Odnajdywać się w zgniłym systemie, a mówić teraz po latach, gdy obecnie faktycznie możesz realnie kupić wszystko w sklepie, że w PRL też wszystko było. Rolnicy mieli jakiś specjalny wjazd do Pewexu, czy jak? Bo to też pada jako argument, że gdy pojechali do Holandii i zabrali ich do sklepu to nic tam nie kupili bo wszystko było w Pewexie a tam (w Holandii) było drożej.
@ossprime: No wiem, natomiast z ich opowieści wybrzmiewa jakby mogli sobie regularnie robić zakupy w Pewexie bez ograniczeń, dlatego się zastanawiam jakim cudem mieli dostęp do dewiz
@dariuszb123: @PietrekSpodKrakowa, @Izuberton nie no wszystko pięknie, jak najbardziej to rozumiem, ale mamy 2025 rok, 12 lat po zakupie mieszkania - taka wysokość hipoteki na dzień dzisiejszy byłaby możliwa przy kredycie we frankach, branym w 2007 roku ale to chyba nie ten przypadek ( ͡°͜ʖ͡°)
Za każdym ładnym autem stojącym przy starym bloku kryje się dramat człowieka, któremu nie dana była szansa przeprowadzki. Albo za mały wkład własny, albo bank nie dał kredytu na wymarzone lokum, więc 30 letnia wizja brania czegoś innego okazała się nieciekawa. Pocieszaczem łez w takiej sytuacji staje się coraz częściej jakiś nowy SUV. To się powoli staje zasadą, że w nowych osiedlach auta są skromne albo stare, bo wszystko leci w kredyt
niedawno się dowiedziałem że istnieje takie miasto jak Rumia, podobno duże, a ja pierwszy raz o nim uslyszałem. I też dowiedziałem się że Sopot jest malutki, zawsze myślałem że Gdańsk, Gdynia i Sopot to trzy tygrysy Pomorza #pomorze #rumia #sopot
Miałem zawołać plusujących na drugi dzień, ale pomyślałem, że zobaczymy jak się sprawa będzie miała po tygodniu - a te 7 dni mija akurat dziś ( ͡°͜ʖ͡°)
Mieszkanie nadal wisi z dopiskiem, że cena obowiązuje do jutra, przy czym - co ciekawe - przedwczoraj została ona obniżona o 5900 pln (174 pln/m2) ¯\(ツ)/¯ dodatkowo deweloper zrezygnował z opłaty za garaż i zamiast
@smallboobslover: Z tym 5000/m2 4 lata temu w Gdańsku w nowym budownictwie to chyba przesadziłeś, no chyba, że masz na myśli jakie Lawendowe (śmierdziółkowe) wzgórze, czy Nowy Port, w jakiejś sensownej lokalizacji, gdzie nie trzeba by marnować życia w korkach albo wdychać oparów z zakładu utylizacji to takie ceny skończyły się w 2015 roku
Wystarczy zakazać możliwości prowadzenia prywatnej praktyki lekarskiej w publicznych placówkach. Kontrola dostępu do pomieszczeń jak w korpo, gdzie widać byłoby w raportach czy w danym czasie przyjmował pacjenta na NFZ czy prywatnie i wysokie kary za złamanie zakazu.
To jest chore, że lekarz przyjmuje prywatnie, korzystając i zużywając publiczny sprzętu zakupiony z pieniędzy podatników, gabinecie
Dlatego zamiast inwestować pieniądze w możliwość prowadzenia prywatnej praktyki woleliby pracować na NFZ
Nawet zwykły lekarz rodzinny, przyjmując mnie w publicznej placówce przekazał na recepcji, że "już