@pijekubusplay: Pamiętam o tym odpisie, ale ostatnio było dosyć krucho z czasem (i w sumie nadal jest), dlatego z moich obiecanek nic nie wyszło. W święta powinienem znaleźć trochę więcej czasu i w końcu może zrobię ten odpis o "semen retention". W każdym razie, jak zrobię to Ci podeślę. A jak będzie więcej czasu, to może dołożyłbym kiedyś jakąś "cegiełkę" od siebie np. jakimś wpisem do Twojego bloga (o ile
@pyroxar: Szkoda, że nie możesz zapytać o to Lao Tsy :)
Ja jego słowa interpretuję w ten sposób, że im bardziej się czegoś wyrzekasz w imię odgórnego nakazu (np. religii, guru, czy kogoś innego), to tym bardziej się z tym wiążesz emocjonalnie i wzmacniasz w sobie chęć do pożądania tego, czego starasz się wyrzec.
Jeżeli zatem chcemy odrzucić lub wyeliminować "jedno", to skazujemy się na porażkę. Dążąc bowiem do "jednego",
Dzień 120+ Wskakuje znów na hard mode. Supermoce głownie wynikają z semen-retention. Jeżeli chcecie czuć się zajebiście - przestańcie walić konia. #nofap #nofapchallenge
@pijekubusplay: Dawno mnie nie było na tagu, bo ostatnio miałem mało czasu i doświadczałem różnych "zawirowań" życiowych. Postaram się coś w przyszłym tygodniu "naskrobać", ale nie daję 100% gwarancji. Cierpliwość wskazana ¯\_(ツ)_/¯
@pijekubusplay: Wreszcie ktoś napisał coś wartościowego i ciekawego na temat "semen retention" :) Być może niebawem również coś napiszę od siebie na ten temat, bo sam staram się być na tzw. "semen retention".
@pijekubusplay: Nie czuję się żadnym "pionierem" w tej dziedzinie, ale powiedzmy, że coś tam wiem na ten temat. Odpis będzie w przyszłym tygodniu jak się trochę ogarnę z robotą, bo ostatnio ciężko z wolnym czasem ( ͡°ʖ̯͡°) W każdym razie pamiętam.
Niewiarygodne co przeżyłem. Przez prawie 2 tygodnie czułem się jak chory psychicznie. Ciągły natłok myśli o bezsensie świata i życia. Ciągle uczucie że ja to nie ja tylko jakaś projekcja a świadomość to zludzenie. Ze nic ode mnie jako człowieka nie zależy, że wszystko co mam zrobić i powiedzieć jest już z góry ustalone. Ciężko to opisać, a myślałem za nim się to zaczęło że najgorsze w wyzwaniu już za mną.
Co do mnie, to już dawno zauważyłem, że nie warto się czymkolwiek przejmować. Przykładowo, wszelkie żenujące sytuacje po prostu zostawiam czasowi i po tygodniu są jak film widziany w telewizji.
@ameneos: Dokładnie, wszystko ze swej natury jest nietrwałe. Dlatego jeżeli fiksujemy się na czymś co ze swej natury jest przemijające, to wtedy cierpimy. Najlepsze jest podejście: "co ma przyjść niech przyjdzie, co ma przeminąć, niech przeminie." Nie ma czegoś takiego
Powodzenia w dalszym rozwoju bloga :)