Kilka lat temu pracowałem na stażu w jednym z nadleśnictw. Podlesniczy z którym pracowałem po wyczerpaniu sprayu do trzebieży miał zwyczaj grzebać puszkę pod mchem. Jak się go zapytałem czemu do kosza nie wyrzuci odpowiedział że na 2 kubły na śmieci go nie stać. Tego sprayu jak było sporo pracy szły 2 czasami trzy sztuki na tydzień.
Mireczki, trzymajcie za mnie kciuki. Właśnie wsiadłem do mojego prywatnego pociągu do marzeń. Czyli do PKP na trasie Warszawa-Lublin, wiozącego mnie na nagranie do Jednego z Dziesięciu.
Zazdroszczę. Ja nie mam tyle odwagi by wystąpić w tym wartościowym teleturnieju. Jednakże 2 razy udało mi się znaleźć błędy jedno w pytaniu drugi w luźnej rozmowie prowadzącego.
Po pracy trzeba ugotować obiad sobie i żonie. Po ślubie miało być tak dobrze a tu od kiedy się pobrałem cały czas gotuje, ale gotuje dobrze żona przytyła. #obiad #zona #gotuje
Bażant z boczkiem w ziemniakach i kapuście w towarzystwie golonki jagnięcej z kaszą bulgur. Wszystko podane w drewnianej misie. Jako sztućce wystarczyć musi nóż i własne ręce. Powrót do średniowiecza w pysznym wydaniu!
Na poprawę humoru historia z rana. W czwartek kupiłem sobie śmietankę do kawy i sobie leżała do dzisiaj na biurku rano o 6 dzisiaj robię sobie kawę a że jestem sam w biurku nie pale światła bo lobię po ciemku posiedzieć. Wlewam sobie śmietankę do kawy i piję ów napój. Tak pije i tak coś ta kawa kwaśna jest. Myśle sobie sporo nasypałem to mocna nie kwaśna, ale położyłem po któryś łyku