Znajomy jeździ sobie rekreacyjnie rowerem i był na wyścigu kolarskim na Mazowszu. Wszystko ładnie, pięknie, ale zwycięzcy osiągnęli średnią prędkość w okolicach 40km/h. Coś takiego jest w ogóle możliwe na takim wyścigu? Sterydy? Doping? Oszustwo? Do ciekawostek dodam jeszcze, że część trasy biegła po kostce, a także kolarze musieli czasem czekać na czerwonym świetle XDD Znajomy twierdzi, że to jest średnia jak na wyścigach Tour de France czy Giro de Italia. Ktoś

WalerianDuch

















