Minęły dwa lata. Dwa lata odkąd odeszła. A życie poszło naprzód. Awans w pracy, trenuję i staram się dbać o siebie, kupiłem mieszkanie, które pomału remontuje, a nawet próbuje się z kimś spotykać... Pracuje nad tym, żeby skupiać się na życiu tu i teraz, nie tkwić w przeszłości i nie zamartwiać się o przyszłość. Terapia trochę w tym pomoga. Choć czasem czuje się jak ocalały z jakiejś apokalipsy. Byle przetrwać do kolejnego
@Valg: przykro mi... Na pewno chciałaby, żebyś był szczęśliwy i żebyś korzystał ze swojego czasu, mirku! Dobrze Ci idzie, masz wiele przed sobą :)! Wszystkiego dobrego!
@Satan_Was_a_Babyboomer: ale to coś złego? Ma ktoś w prime time zostać wdowa czy wdowcem i tak już zostać. Op też się stara randkowac. W każdym razie, wciąż nie wiesz co byłoby lub nie bylo
Podobno czas leczy rany. To nie prawda. Życie zadaje czasem rany które nigdy się nie wyleczą, a ból który powodują będzie trwać do końca życia... Minął już rok, rok i 2 kolejne miesiące odkąd odeszła na zawsze. A ja wciąż nie potrafię się z tym pogodzić i zaakceptować. Choć udało mi się jakoś poskładać część z rozbitych fragmentów mnie, to tego jednego będzie brakować już zawsze, więc wszystko inne się chwieje i
@Valg: facet przeżywa takie rozterki nawet do końca życia a przeciętna kobieta ...do końca miesiąca, po czym wybiera sobie jednego (lub więcej) ze 100+ orbiterów i jedzie dalej na czitach.
Let Babylon Burn - So Hollow