Gdyby ktoś był zainteresowany prenumeratą Wyborczej, to obecnie można ją kupić za 4,90 przez pierwsze trzy miesiące; potem 29,90. #wyborcza #paywall #gazetawyborcza
21-letni obywatel Wielkiej Brytanii podróżujący do Polski chciał uniknąć kwarantanny, więc podczas kontroli na lotnisku w Balicach przedstawił podrobiony certyfikat szczepień. Został zatrzymany – nałożono na niego grzywnę w wysokości 8 tys. PLN!
Agencja Badań Medycznych rozdzieliła ponad 300 mln zł na "polskie mRNA". Zasady konkursu były tak sformułowane, że fachowcy sami się wycofali. Pieniądze dostały spółki, które nigdy nie prowadziły badań w tym kierunku, m.in. OncoArendi, w której udziały ma rodzina Szumowskich.
Wyniki tego konkursu są skandaliczne. Firmy, które wygrały, nigdy nie zajmowały się mRNA. Teraz kupią sobie za to sprzęt, ale niekoniecznie będą nawet wiedzieć, jak można go dobrze wykorzystać. Nie będzie z tego żadnej szczepionki ani żadnego innego leku opartego na mRNA – mówi „Wyborczej" naukowiec zajmujący się RNA. Prosi o niepodawanie nazwiska, bo środowisko jest bardzo małe. Poza tym nikt nie chce otwarcie krytykować Agencji Badań Medycznych ze względu na ryzyko,
– Powodem naszej decyzji był nieodpowiadający nam regulamin konkursu. Jest w nim zapis pozwalający przejąć albo – inaczej – wykupić rezultaty projektu badawczego na każdym etapie jego realizacji.
Zapisy w tym konkursie zakładają doprowadzenie projektów do pierwszej fazy badań klinicznych, ale trzeba jeszcze przeprowadzić drugą i trzecią fazę badań, by uzyskać nowy produkt terapeutyczny i go zarejestrować. A to już nie jest możliwe bez udziału dużej firmy farmaceutycznej –
Najwyżej oceniony został wniosek firmy Acellmed z Zabrza. ABM przyznała jej ponad 18 mln zł na projekt „Odporne na mutacje nanoleki hamujące postęp infekcji wirusem RNA".
Acellmed jest spółką, która działa od zaledwie dwóch lat i ma „kilka biurek". Jej prezeską i jedyną właścicielką jest Joanna Zembala-John, córka profesora Mariana Zembali, który ma stały kontakt z premierem. Spółka ma siedzibę w Zabrzu pod tym samym adresem
Jacek Kurski i jego ochrona. Co wydarzyło się w ciągu dwóch dni między wysłaniem pytań do biura prasowego TVP a publikacją tekstu w "Wyborczej"? Analogie do białoruskiego systemu represji nasuwają się same.
Jacek Kurski. Jak TVP próbowała zatrzymać publikację tekstu o ochronie prezesa
W ubiegłym roku ze strachem i niedowierzaniem czytałem kolejne oświadczenia białoruskich aktywistów, opozycjonistów i dziennikarzy, którzy kilka dni po zatrzymaniu przez OMON niespodziewanie wychwalali reżim i wyrzekali się prodemokratycznych haseł. Pisali lub mówili, że ich udział w protestach po sfałszowanych wyborach to błąd, że działali w emocjach i dali się nabrać „zachodniej propagandzie". Choć przez lata walczyli o niezależność, demokrację i rządy
Policja przerwała wykład Jerzego Zięby w Nowym Sączu. Powodem było "podejrzenie przestępstwa szerzenia zagrożenia epidemiologicznego". Z 230 osób jakie pojawiły się na wykładzie propagatora "naturoterapii" tylko jedna miała maseczkę.
Po wczorajszych informacjach na temat dofinansowania w kwocie 4,5 mln zł dla Stowarzyszenia Rota Marszu Niepodległości, założyciel stowarzyszenia, Robert Bąkiewicz, został zaproszony do studia TVP Info, aby porozmawiać o pieniądzach, które jego organizacja otrzymuje od polskiego rządu.