#perfumy #recenzja
Dzisiaj starsza pozycja, Davidoff Zino. Samo otwarcie jest dla mnie jak ziołowy syrop na kaszel. Czuć drzewo różane, w połączeniu z aromatycznym akordem, szałwią i lawendą. Wyraźna od początku jest także paczula, w nieco piwnicznym klimacie. Kompozycja jasno daje znać, że powstała w dawniejszych latach. Z czasem wychodzą w niej kwiatowe akcenty, przede wszystkim róża, ale też geranium.
Przechodząc w drydown, pojawia się nuta wanilii oraz
Dzisiaj starsza pozycja, Davidoff Zino. Samo otwarcie jest dla mnie jak ziołowy syrop na kaszel. Czuć drzewo różane, w połączeniu z aromatycznym akordem, szałwią i lawendą. Wyraźna od początku jest także paczula, w nieco piwnicznym klimacie. Kompozycja jasno daje znać, że powstała w dawniejszych latach. Z czasem wychodzą w niej kwiatowe akcenty, przede wszystkim róża, ale też geranium.
Przechodząc w drydown, pojawia się nuta wanilii oraz
























- w pudełku (jeśli nie jebnąłem się w liczeniu i przy dodawaniu na fragre) było 91 próbek oraz 2 dekanty (Chopard Oud Malaki oraz By Kilian Intoxicated)
- zawartość jedynie 13 próbek określiłbym jako niewystarczającą na co najmniej jednego globala
- poza tymi na screenie, w pudełku były dwie próbki, których nie zidentyfikowałem (bo nie była podana nazwa firmy, a istnieje kilka perfum o takiej
źródło: image
Pobierz